Miałam brunatne plamienie (nawet pierwszego dnia wręcz było to krótkie krwawienie, bo poleciała świeża ciemna krew) . Na wzierniku u gineklog również była świeża krew. Pamiętam że mi nic nie chciała powiedzieć i nawet zwolnienia dać. Ale się uparłam. To dostałam l4 i duphaston. Ale już na szczęście biło serduszko... Jakby nie to serduszko to by pewnie na nic było moje stawianie na swoim. No ale wracajac do sedna. Plamilam od 6 tygodnia do 11 o ile się nie mylę. I jak do tej pory wszystko jest ok. 