reklama

Ciąża a relacje z własną matką

Temat na forum 'Relacje rodzinne' rozpoczęty przez sergeevna, 16 Październik 2010.

  1. sergeevna

    sergeevna Pysiołkowa Mama

    Witam się Kochane i chciałabym zapytać Was o zdanie w związku z moim małym problemem... :-(

    Mam 22 lata, od ponad 2 lat jestem z moim obecnym narzeczonym. Jest nam ze sobą dobrze, oboje pracujemy, wynajmujemy sami mieszkanie, kochamy się, planujemy ślub i właśnie zaczynamy starać się o dziecko. Relacje moje z rodziną są bardzo dobre, uwielbiają też mojego narzeczonego (z wzajemnością zresztą)... :-) Niby więc nie ma żadnego problemu, ale...

    Moja mama zaszła ze mną w ciążę w wieku 18 lat, urodziłam się kilka dni po jej 19-stce. W sumie jest nas 3 rodzeństwa, rodzicom nie było lekko w czasach kiedy jeszcze wszyscy byliśmy mali. Odkąd wyprowadzili się za granicę, zaczęło się układać i teraz jest już super. Razem z moim narzeczonym też mieszkamy za granicą, w tym samym mieście co rodzice.

    Od tego cyklu zaczynamy starania o upragnionego Maluszka. Jesteśmy na to gotowi psychicznie i materialnie, dużo rozmawialiśmy o tym i zastanawialiśmy się zanim decyzja została podjęta. Jednak ciągle nie mogę się pozbyć niesamowitego... poczucia winy. I to jest właśnie mój problem :zawstydzona/y::-(

    Praktycznie odkąd pamiętam słyszałam w domu rodzinnym, że "nie mogę zajść w ciążę przed swoimi 25 urodzinami". To taki wiek w którym moja rodzina bliższa i dalsza uznaje za przyjęte, że można rodzić :sorry: To chore, wiem, staram się nie myśleć o tym i nie przejmować się, ale czasami czuję się jak przestępca planujący zbrodnię. :dry: Bardzo pragnę dziecka, już od kilku lat w sumie, chociaż nie decydowałam się na nie z wiadomych powodów. Teraz jestem samodzielna, zarabiam sama na swoje utrzymanie, a jednak do tej pory co jakiś czas słyszę od matki "nooo, moja droga, tylko mnie babcią nie zrób, jeszcze ci daleko do tego, jeszcze nie twój czas..."... I wtedy ręce opadają, wykształcił się we mnie chyba jakiś taki odruch obronny i jednocześnie od razu mam żal sama do siebie, że ją okłamuję. W moim domu nie było reżimu i rygoru, ale jestem bardzo silnie emocjonalnie związana z rodzicami i takie odzywki bolą... A ona pewnie tak mówi, bo sama zaszła w ciążę w wieku 18 lat.

    Dla mnie to nie jest "problem" że mam 22 lata. Nie ciągnie nas z narzeczonym do imprez, dyskotek, upijania się i bóg wie czego. Oboje jesteśmy domatorami, rodzina jest dla nas najważniejsza i nie chcemy czekać do później tylko dlatego, że czyimś zdaniem "powinniśmy się wyszaleć jeszcze kilka lat".

    Czy któraś z Was przechodziła przez coś takiego? Jak się czuła? Jak się ułożyły relacje z matką w trakcie i po ciąży?...

    Przepraszam, że wywód taki długi, ale musiałam się wyżalić i zapytać, bo okropnie mnie to martwi :sad:
     
  2. justysia85

    justysia85 Fanka BB :)

    sergeevna ....
    Ja bym zrobiła co serce mówi,czyli nie patrzyłabym na rodziców tylko to co ja chce.
    Powiedz jej ,że staracie sie o maluszka i wcale nie masz zamiaru czekać jak skonczysz 25lat.
    To jest wasze życie tymbardziej ,że jestescie gotowi.

    Mysle ,że mama sie boi ,że jeżeli wczesniej zostanie jej córka mamą to bedzie miała ciężko jak ona w życiu.
    Dlatego tak podchodzi do tego ,gupie ambicje rodziców,którzy sami ''mieli tak zrobic ,ale życie potoczyło sie inaczej''.

    I nie miej w żadnym wypadku POCZUCIA WINY.
    najważniejsze jest to czego WY chcecie.:tak::tak::tak:

    Moja mama też chciała,abym sie uczyła bo sama nie mogła,no ,ale cóż .
    Pojawił sie w życiu wspaniały człowiek i po 3,5latach ''chodzenia'-nie lubie tego okreslenia,zaplanowaliśmy ślub ,a przed juz staralismy sie o maluszka.

    ŻYCZĘ POWODZENIA I daj znać na reakcje rodziców i kiedy ten mały maluszek zagości w brzuszku !!!:-):-):-):-):tak:

     
  3. reklama
  4. Sol

    Sol Gość

    Sergi - powiem tak - z moją matką nigdy nie miałam dobrych układów - nie umiałam z nią znaleźć wspólnego języka. Ja niespokojny duch - ona nauczycielka która wszystko wie lepiej. Byłam córeczką tatusia i na złe mi to nie wyszło. Z Marcinem zaręczyliśmy się stosunkowo szybko. Ja miałam skończone studium farmaceutyczne i zaczynałam nowe studia a on pracował i zaczął studia uzupełniające razem ze mną. Nie mieliśmy nic swojego . Jak znalazłam pracę udało mi się zajść w ciążę - ty znasz moją historię więc nie będę truła :sorry: Ślub był już zaplanowany, opłacony na październik a w sierpniu po pierwszym USG usłyszałam od własnej matki "co to ma być? chyba sobie żarty stroisz!To dziecko zmarnuje Ci życie!" Miała ambiwalentny stosunek do Marcina. Teściowa na wieść o dziecku skakała z radości - tym bardziej że wiedziała przez co przeszłam. W dzień po ślubie przeprowadziłam się do męża - nie chciałam widzieć matki na oczy :no: dopiero po porodzie zaczęło się zmieniać. Pokazałam jej Karolę a ona się rozpłakała. Informacja że zostanie znowu babcią (moja siostra ma obecnie 7-latkę) docierała do niej równe 8 miesięcy. Teraz Karola jest najukochańszą wnusią a moja matka zmieniła nastawienie o 180 stopni :-) Na studiach sobie dałam bezbłędnie radę i w ciąży i po porodzie, a teraz się obroniłam będąc w ciąży z drugą córcią. Jej strach był spowodowany tym że sama też urodziła na studiach i nie dawała rady. Ale to było w prehistorii a ona chyba nie mogła wyjść z tych czasów. A my... daliśmy radę, kupiliśmy na kredyt mieszkanie i udowodniliśmy jej że potrafimy dać sobie radę niezależnie od jej trosk i strachów. Teraz na drugą ciążę cieszyła się razem ze mną - jak prawdziwa matka. To było miłe :-D

    Wiem że może być ciężko - ale najważniejsza jesteś ty i twój narzeczony i to czego wy chcecie a nie twoja matka. jej strach jest irracjonalny i wynika z własnych złych przeżyć. Jeśli masz siłę - pogadaj z nią, jeśli nie to przygotuj się na to że do porodu możesz nie mieć z nią kontaktu ale w końcu jak zobaczy maluszka - zmięknie. A jeśli wam się dalej będzie układało dobrze i nie będą was nękać żadne problemy to szybko zrozumie swój błąd :tak: Moja matka jest starsza od twojej o prawie 10 lat ale to ta sama "stara data" - trzeba albo szczerze pogadać albo przetrzymać i cieszyć się własnym szczęściem a nie patrzeć na innych :tak: Ostatecznie to nie ona będzie wychowywać Twoje dziecko tylko Ty i to musi być Twoja decyzja - a nie jej. Musi kiedyś zrozumieć że ty masz własne życie :tak:
     
  5. Nikita84

    Nikita84 Mamusia Kubusia

    See, ja miałam identycznie, a jak zaszłam w ciążę - po ślubie i już miałam 25 lat - usłyszałam mnóstwo przykrych słów od mamy i teściowej. To i tak było za wcześnie itd. dla ludzi takich jak one nigdy by chyba nie było dobrego momentu.
    Teraz Kubuś jest najukochańszym wnusiem, mieszkamy z rodzicami i jest super, początkowo nawet za bardzo mi chcieli pomagać przy małym. Tak więc nie przejmuj się nimi, rób jak Ci serce dyktuje, zobaczysz że jak już urodzisz to się nie opędzisz od zakochanej we wnuku babci:tak:
     
  6. marczelitto85

    marczelitto85 wurcel purcel

    kochana!!nie martw się tym.skoro wy jesteście gotowi-------do dzieła!!ty to najlepiej wiesz kiedy a nie twoi rodzice.Ty już jesteś....stara rura:)hihi a rodzice i inni jak zobaczą maluszka to wymiękną i nie będzie ich obchodziło czy urodziłaś mają 16,25,35lat.....powodzonka!!!!!!czekam na suwak z odliczaniem do porodu:)))
     

Poleć forum