ja jestem na dziennej medycynie. idę na 5 rok, czyli jak sie urodzi, to zostanie jeszcze rok, czy któraś z Was ma podobne doświadczenia. W ogóle boję sie bo na praktykach woziłam pacjentów na rentgen, a wcześniej nawet asystowałam do operacji przy RTG, wiec nie wiem czy napewno z dzidzia wszystko ok. ale wierzę, że i z dzidziusiem da sie skończyć medycynę. Będe lekarzem! Trzymajcie kciuki
hej
ja teraz od października zaczynam 6 rok dziennej medycyny. Obecnie jestem w 33,3 hbd wiec cały zimowy semestr i sesje letnią zaliczyłam w ciązy

. W czasie ciązy przeszłam zakaźne, radiologie i nuklearną oczywiście wszystkie te kliniki z tekstem, że ciąza to przecież nie choroba, a moja żona to tu pracowala do 9 miesiąca i nic się nie stało, ale warto powalczyć, żeby jednak nie włazić do co bardziej zakaźnych. Moja córcia na szczeście jest zdrowa. Wszystko zalezy od tego jak się bedziesz czuła, ja niestety miałam troszkę przejść m.in na początku krwawienie ale w szpitalu na szczęście nie leżałam, bo lekarka która się mną opiekuje doskonale rozumiała co to są za studia, przyznam nie było to całkowicie prawidłowe. Proponuję od początku klinik mówić, że jest się w ciązy, to nie będą Cię wpuszczać co do bardziej zakaźnych ludzi, zdrowie maleństwa przede wszystkim. A co do promieni rentgenowskich poproś o skierowanie na test podwójny, nie powinno byc problemu jak tylko woziłaś na zdjęcie, w koncu się chowałaś, gorzej z tą operacja pod skopią ale wtedy na pewno miałaś fartuch ochronny więc dawka pochłonięta powinna być nie zagrażająca malenstwu, ale test podwójny i potrójny nie zaszkodzi. I oczywiście USG genetyczne ale proponuje, żeby nie wykonywał go ginekolog tylko diagnosta plodu, mają zdecydowanie większe doświadczenie i lepszy sprzęt.
Proponuję też nie czytać dużo podręczników do ginekologii i połoznictwa bo można zwariować, naprawdę wiedza przeszkadza bardzo, bardzo szczególnie bez dużego doświadczenia, bo do każdej patologii w ciazy dopasujesz sobie swoje aktualne objawy, a wtedy to się umiera ze strachu, albo po prostu ja jestem panikara

). Z mojego prywatnego doświadczenia warto też poszukac koleżanki której mama albo tata jest ginekologiem, będziesz mogła wtedy dzwonić zawsze i az głupio przyznać będziesz pewnie zdecydowanie lepiej traktowana niż w poradni czy ambulatorium.
Skonczyć medycynę się da, zresztą nie my pierwsze i na pewno nie ostatnie zaszłyśmy w ciąze na tych studiach

. U mnie z sesją nie było problemu wszystko pozaliczałam w terminie, uwierz motywacja bardzo wzrasta. Ważne tyko, zebyś się dobrze czuła, nie miała żadnych przedwczesnych skurczy, krwawien, niewydolności cieśniowo-szyjkowych gdzie bys musiała lezec. Więc jak najwięcej odpoczynku, po zajęciach do domku i leżymy, unikamy skupisk ludzkich zeby czegoś nie złapac, nie stoimy długo, bierzemy witaminki i zdrowo się odżywiamy.
Pozdrawiam bardzo serdecznie nos do góry

)