Izolda, zimą tego roku też bardzo potrzebowałam słów otuchy, bo ciężko mi było wyobrazić sobie, jak to wszystko ogarnę. Szczególnie, że nasz okruszek pojawił się niespodziewanie tuż po poronieniu i zabiegu. Dzisiaj wiem, że spotkał nas prawdziwy cud... a żeby nie było tak patetycznie, to z innej beczki. Własnie dowiedziałam się, że straciłam pracę. Z końcem grudnia kończyła mi się kolejna umowa i nawet nie pomyslałam, że w tak zwanej budżetówce moja ciąża może mieć jakikolwiek wpływ na podpisanie kolejnej. Jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, że na moje miejsce przychodzi osoba bardziej dyspozycyjna bo przecież wiadomo... dziecko to kłopoty.. podsumowując niecenzuralnie, taki to kur... prorodzinny kraj
