reklama

Ciąża po 40

Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi. Byłam zaniepokojona bo pierwszą ciążę prowadziłam prywatnie i tam miałam krzywą robiona wcześnie, mimo że byłam jeszcze przed 40tka. Teraz chodzę na Luxmed. Zgadzam się ze najwięcej zależy od podejścia lekarza ale wiem że nieraz placówki wymuszają limity badań, skierowań itp. Co nie zmienia faktu że lekarz zawsze może to zasugerować nawet żeby pacjentka mogła sobie sama załatwić.

Ale krzywa w pierwszym trymestrze ciąży nie jest obowiązkowa. W Polsce wykonuje się ją wtedy tylko jeżeli wyniki na czczo są złe lub jesteś osobą otyła (i to też nie zawsze) wiek nie ma tu znaczenia. Ba w wielu krajach odchodzi się w ogóle od robienia krzywej bo zwyczajnie obciąża organizm i dziecko
 
reklama
Lekarka prywatna też średnio powazna, bo sama mogła Ci dać skierowanie do szpitala.

Oczywiście że dała by, tylko wolała żeby to lekarz prowadzący mnie skierował, już miałam taką sytuację że właśnie w 27 tygodniu mnie skierowała do szpitala z powodu zagrożeniem wcześniejszego porodu to kręcili nosem dlaczego nie wystawił tego skierowania lekarz prowadzący ciążę.
Byłam z nią w stałym kontakcie w razie gdyby nie chciał dać, wtedy ona by mnie skierowała.
W szpitalu byłam pod jej opieką i to ona podjęła decyzję o CC.
 
Ale krzywa w pierwszym trymestrze ciąży nie jest obowiązkowa. W Polsce wykonuje się ją wtedy tylko jeżeli wyniki na czczo są złe lub jesteś osobą otyła (i to też nie zawsze) wiek nie ma tu znaczenia. Ba w wielu krajach odchodzi się w ogóle od robienia krzywej bo zwyczajnie obciąża organizm i dziecko
w innych krajach robią jakieś zastępcze badania żeby wykluczyć cukrzycę?
 
w innych krajach robią jakieś zastępcze badania żeby wykluczyć cukrzycę?
Badanie cukru z krwi na czczo przy pierwszych badaniach ciążowych. Niekoniecznie żeby wykluczyć, czasem żeby wykryć ;-) Moja glukoza wynosiła 95 jakoś w 8+5 i od razu kazano mi przejść na dietę i powtórzyć badanie po 3 tygodniach - wyniosło 93 i dostałam glukometr, a potem insulinę... Nigdy nie robiłam krzywej.
 
Badanie cukru z krwi na czczo przy pierwszych badaniach ciążowych. Niekoniecznie żeby wykluczyć, czasem żeby wykryć ;-) Moja glukoza wynosiła 95 jakoś w 8+5 i od razu kazano mi przejść na dietę i powtórzyć badanie po 3 tygodniach - wyniosło 93 i dostałam glukometr, a potem insulinę... Nigdy nie robiłam krzywej.
o, chyba to lepsze troche podejscie.
 
Dziewczyny, piszę żeby dać nadzieję tym, które tego akurat potrzebują. Jakiś czas temu zalogowałam się tutaj, właśnie w poszukiwaniu nadziei i dobrych zakończeń historii, które wydawały się beznadziejne. Miałam równo 40 lat, jedno dziecko i ogromne pragnienie posiadania drugiego, ale przez szereg lat się nie udawało zachodzić w ciążę. Ginekolog do której zgłosiłam się z problemem,. zobaczyła wyniki nasienia mojego partnera i powiedziała, że z tym panem dzieci miec na pewno nie będę, a poza tym jestem w takim wieku, że lepiej żebym kupiła sobie psa, a nie myślała o drugim dziecku. Ile przeplakalam to moje, partner też nie wspierał, zwątpił w to wszystko. Paradoksalnie te chamskie teksty ginekolog zadziałały na mnie tak, że byłam zdeterminowana.jak nigdy wcześniej, żeby właśnie to dziecko mieć. Zapisałam się do kliniki leczenia niepłodności, i po różnych perypetiach - min. wycięcie polipa na macicy, zdiagnozowanie nowotworu i usunięcie jądra u partnera, metodą in vitro udało się uzyskać 3 zarodki. Pierwsza próba niestety zakończyła się poronieniem w pierwszym miesiącu, ale nie rezygnowałam, poszłam za ciosem i drugi transfer okazał się szczęśliwy. Miesiąc temu urodziłam wyczekanego, upragnionego synka, moja córka ma braciszka a ja jestem przeszczęśliwa. W trakcie ciąży skończyłam 43 lata.
Chcę tylko powiedzieć żebyście się nie poddawały i dopóki jest cień nadziei to działajcie. Ja byłam w pewnym momencie na dnie zwątpienia, miałam okresy manii i depresji na przemian, odchodziłam od zmysłów, wiedziałam, że czas ucieka. Trzeba jednak robić swoje. Synek wszystko wynagradza, jest moim cudem.
 
reklama
Dziewczyny, piszę żeby dać nadzieję tym, które tego akurat potrzebują. Jakiś czas temu zalogowałam się tutaj, właśnie w poszukiwaniu nadziei i dobrych zakończeń historii, które wydawały się beznadziejne. Miałam równo 40 lat, jedno dziecko i ogromne pragnienie posiadania drugiego, ale przez szereg lat się nie udawało zachodzić w ciążę. Ginekolog do której zgłosiłam się z problemem,. zobaczyła wyniki nasienia mojego partnera i powiedziała, że z tym panem dzieci miec na pewno nie będę, a poza tym jestem w takim wieku, że lepiej żebym kupiła sobie psa, a nie myślała o drugim dziecku. Ile przeplakalam to moje, partner też nie wspierał, zwątpił w to wszystko. Paradoksalnie te chamskie teksty ginekolog zadziałały na mnie tak, że byłam zdeterminowana.jak nigdy wcześniej, żeby właśnie to dziecko mieć. Zapisałam się do kliniki leczenia niepłodności, i po różnych perypetiach - min. wycięcie polipa na macicy, zdiagnozowanie nowotworu i usunięcie jądra u partnera, metodą in vitro udało się uzyskać 3 zarodki. Pierwsza próba niestety zakończyła się poronieniem w pierwszym miesiącu, ale nie rezygnowałam, poszłam za ciosem i drugi transfer okazał się szczęśliwy. Miesiąc temu urodziłam wyczekanego, upragnionego synka, moja córka ma braciszka a ja jestem przeszczęśliwa. W trakcie ciąży skończyłam 43 lata.
Chcę tylko powiedzieć żebyście się nie poddawały i dopóki jest cień nadziei to działajcie. Ja byłam w pewnym momencie na dnie zwątpienia, miałam okresy manii i depresji na przemian, odchodziłam od zmysłów, wiedziałam, że czas ucieka. Trzeba jednak robić swoje. Synek wszystko wynagradza, jest moim cudem.
gratulacje! Cudownie się czyta takie historie !
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry