Malusiolka no to miłego grillowania
Mycha jak ten czas leci, jak u Ciebie zaraz finish będzie. Co do wypadu to super, pozazdrościć. Moja to jeszcze by nie wysiedziała w kinie, ani nic takiego, więc póki co u nas rozrywką to może być figloraj

Spokojnie donosisz tyle ile będzie trzeba, z resztą wiesz tak naprawdę teraz to już coraz bezpieczniej jest maleństwo pewnie już coraz bardziej gotowe. A z tym bólem to faktycznie powiedz położnej.
Ja wczoraj wieczorem jakoś tak fatalnie się czułam. Wyszłam wieczorem z mężem na chwilę do apteki, bo musiałam sobie leki kupić, a Nadia pojechała do dziadka. Stwierdziłam, że lekki spacer mi nie zaszkodzi, bo to dosłownie 5 min w jedną stronę. A tu się okazało, że wróciłam to brzuch twardy jak kamień, ból i okropne mdłości. Dzisiejsza noc też ciężka, bo niestety przez ten deszcz spać nie mogłam, jak dudniło po oknach, znowu wszystko mi drętwiało i teraz też taka kołowata jestem. Mam nadzieję, że szybko przejdzie, bo ciężko tak się jakoś nie ruszać prawie wcale... Jedyne czym się pocieszam to jestem już coraz bliżej końca
Miłego weekendu kochane :*