reklama

Czego boi się przyszły tata?

kulkaaa3

Początkująca w BB
Ostatnio rozmawiałam z moim mężem o tym, że niedługo powiększy się nasza rodzina i nasze dotychczasowe życie ulegnie zmianie.
Zapytałam go czy ma jakieś obawy z tym związane i stąd moje pytanie, czego obawiaja się Wasi partnerzy?
Dużo mowi się o tym czego boją się kobiety, jak zmieni sie ich zycie. Mam wrażenie, że mężczyźni sa trochę spychani na dalszy plan. Jak jest u Was?
 
reklama
Rozwiązanie
Mój mówił to samo zanim nie przyszedł Janeczek na świat, ale teraz wydaje mi się, że chyba takie życie mu odpowiada, bo ile może to tyle czasu poświęca młodemu :D Nawet zbijają jakieś deski razem (oczywiście młody ma swoje plastikowe narzędzia, więc bez strachu) :D
Och obaw może być bardzo dużo. Czy zapewni się byt dziecku, czy będzie się dobrym ojcem, jak wpłynie to na relacje mąż - żona, czy nie zejdzie się na drugi plan, czy to nie za szybko, jak żona zmieni się w ciąży i po. Mój mąż nie miał takich rozterek, a przynajmniej się z nimi nie ujawniał, za to bardzo denerwował się badaniami w ciąży i porodem, żeby wszystko było ok.
 
Mój mąż martwił się trochę, że nasze relacje nie będą juz takie jak kiedyś, że się oddalimy, że nie bede zwracac na niego uwagi a cała swoja miłość przeleje na dziecko. I widziałam, że go coś gryzie...ale nic nie mówił, aż w końcu nie wytrzymałam i zapytałam wprost. Myślę, że najważniejsze to przegadac sprawę
 
Mój mąż najbardziej bał się za pierwszym razem czy sobie poradzi jako ojciec i czy zapewni odpowiedni byt dla naszej rodziny. Ciąża, tak na prawdę jest u nas prawdziwym egzaminem, bo czasem nie potrafi ze mną wytrzymać. Potem przychodzi poród i jego pełne zaangażowanie w czasie narodzin i po nim. Jest wspaniałym ojcem [emoji41]
 
Jaki fajny temat!
Mojego męża najbardziej przerażały koszty przedsięwzięcia zwanego „dziecko” oraz niepewność czy da radę pokochać maleństwo. Oboje nie mamy dobrych wzorców wyniesionych z domu wiec ja tez miałam podobne obawy.
Na szczęście przy dobrym planowaniu wydatków nie trzeba płacić bóg wie ile.
Co do przywiązania i pokochania...nie przyszło to może od razu ale jak już przyszło to z siła lawiny.
 
Mój mówił to samo zanim nie przyszedł Janeczek na świat, ale teraz wydaje mi się, że chyba takie życie mu odpowiada, bo ile może to tyle czasu poświęca młodemu :D Nawet zbijają jakieś deski razem (oczywiście młody ma swoje plastikowe narzędzia, więc bez strachu) :D
 
Rozwiązanie

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry