Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Mamusie, które rodzą kolejny raz mam pytanie- czy stresujecie się tym razem bardziej, mniej?
![]()
![]()


Kurcze obawiałam się ze będę miała problem z pokarmem bo mam jeden sutek wklęsły a tymczasem to właśnie z tego biedaka leci mi siara [emoji12]
Od dwóch dni czasami w dole brzucha odczuwam takie napięcie jak na miesiączkę. Po prawie 9 miesiącach ciąży jeszcze pamiętam co to za uczucie[emoji12] wczoraj wieczorem dwa razy pod rząd ale nie okresliłabym tego jako skurcz tylko taki chwilowy ból okresowy. Jeśli nie jest regularnie to chyba nie ma co się stresować dziewczyny? W następny czwartek mam wizytę. Jakby się te bóle nasiliły to wtedy chyba alarm można włączać?
![]()

Nie nasila się i przedw wszystkim nie stawia się brzuch. Wiec chyba narazie nie ma co się martwic

Ajajajajjj... U mnie głową w dół, bebzon wielki, wczoraj chyba zauważyłam, że coś się obniżyło... Ma to swoje dobre strony - na szczęście od 2 dni mogę coś, cokolwiek zjeść
Już myślałam, że umrę z głodu i frustracji.
Ale... to niestety też wiąże się z atakiem paniki. To już tak niedługo, a ja chyba niczego bardziej się nie boję. Nigdy się nie interesowałam ciążą, porodami, nawet jakoś nigdy nie chciało mi się słuchać moich koleżanek-matek. Ten temat był mi obcy, odległy i nieciekawy... No i teram mam
Ciąża to niespodzianka dla mnie i mimo przeczytania już tylu rzeczy, mimo szkoły rodzenia, mimo nadrabiania zaległości - nadal mam wrażenie, że nie kumam NIC
Nie wiem jak zapanować nad strachem. Wiem, że nie jest dobrym towarzyszem na porodówce. Szczególnie, że to już nie strach, a raczej panika.
Mam wrażenie, że potrzebna mi jest jakaś konkretna wiedza, umiejętności.
Boję się tego, że sobie nie poradzę, boję się bólu, porodu, boję się, że ten ból mnie pokona, boję się całej krwawej masakry. Jestem tak spanikowana, że nie mogę spać...
Widzę, że tyle kobiet to przeżyło, przeszło, my wszyscy jesteśmy na to dowodem...
Ale nie wiem już na ile to mity, krwawe horrory przekoloryzowane przez emocje, a na ile ta druga część (która enigmatycznie odpowiada "da się przeżyć" z uśmiechem) to bohaterki z twardym tyłkiem, ktore nie chcą mnie straszyć, a pocieszyć.
Mam wrażenie, że chyba lepiej sobie radzicie z tymi emocjami. Mam takie odczucie, że to dla Was bardziej "oczekiwanie", a nie "wyrok"![]()

