Tak, już po. Powiedziałam, ze nie moge być swiadkową, bo nie dogaduje sie z jej facetem i nie zgadzam się za bardzo z taką ideą ślubu. To powiedziała, że spoko, bo mieliśmy byc my (ja z mężem) tylko dlatego, bo nie chcieli nikomu więcej o ślubie mówić. Dla niej to tylko podpisanie papierka.
Gorzej, bo jak stwierdziłam, że jej facet mnie za bardzo denerwuje (teksty w stylu, że mój syn wygląda jak syn farmera, że ja jestem apodyktyczna i że wyżądzam dziecku traume, bo zdecydowaliśmy się na żłobek), to powiedziała, że bez niego nie będzie się z nami widywać, bo weekendy spędza z nim, a w tyg. nie ma czasu. Troche szkoda, bo to się równa z tym, ze stracimy ze sobą kontakt

Natomiast mąż się cieszy, bo też strasznie tego faceta nie lubił...
Ciężka sprawa

Mąż mówi, że przejrzy na oczy (jaki ten facet jest), jak się ewentualnie dziecko pojawi...ale mi jej szkoda