Ciekawe czy faktycznie tak myśli czy chce tylko zrobić szum medialny koło siebie

Jednak stawiam na szum medialny :-)
najśmieszniejsze jest to, że to faceci cały czas mówią jak nie o aborcji to o invitro. Szkoda, że nie odczują nigdy fizycznie co to jest niemoc zajścia w ciążę i kłębiące się w głowie myśli, które temu towarzyszą - nieprzespane, przepłakane noce itd. itd. Jołopy, kupe kasy biorą i tylko wciąz pier...olą o niczym. Poprostu o niczym, wszyscy razem wzięci do kupy. Leczymy się w 70% prywatnie bo na fundusze płacimy ale jak co do czego przyjdzie miejsc dla nas nie ma - ja się pytam ich - gdzie moje pieniądze, które mi zabierają i wam i wszystkim co miesiąc. Jak byśmy przestali im płacić podatki, składki sratki to poszli by po 3 miesiącach do św. Alberta na wypomóżki. Moja ciocia poszła w Poznaniu do szpitala na przybyszewskiego
o 5 rano 
żeby zarejestrować się do endokrynologa na 2010 rok, słuchajcie dostała 280 numerek a ludzie stali tam
od 1 w nocy. Jak ona wychodziła był już numerek 600 z groszem. ABSURD stać od 1 w nocy, więc ja kicham na NFZ bo ja muszę iść prywatnie za 100 zł co 6 miesięcy z uwagi na to, że jetsem po poważnej operacji- kurka wodna skandal.



A mój przykład jest taki, ze zachorowałam we wrzesniu w 2006 roku i musiałam isć natychmiast na biopsję itd. Powiedziano mi, że najbliższy termin wizyty to maj następnego roku. Więc nogi mi sie ugięły bo każdy dzień się liczył ponieważ byl to guz, więc co - poszłam prywatnie bo kasa chorych na którą płacę nie miała dla mnie czasu, pozostało mi albo iść prywatnie, albo poczekać na łaskę losu który albo by wyczrował cud, albo bym wielkanocy nie dożyła. TAKĄ MAMY SŁUŻBĘ ZDROWIA, SEJM I CAŁY RZĄD