Silva mi jeszcze jedno nie daje spokoju... Jak szyjka odgięta jest jakoś i dziecko wyjsc nie może... że oni takich rzeczy nie sprawdzają np... moja ciocia tak miała się dziś dowiedziałam no i schiza od razu... jak rodziła swoją córkę, szyjka skrócona rozwarcie prawie pełne wody odeszły a ona urodzic nie może za nic... dziecko nie moze zejsc niżej i koniec... i ciocia się męczyła 20h !! !! !! Az ich oświeciło, że właśnie jakąs wadę ma ciocia z tą szyjką, ze jakas odgięta jest ze dziecko nie moze sie obnizyc... i po 20h męczarni, bolu i płaczu postanowili cesarkę zrobic.. to jest dla mnie chore !! ze oni takich rzeczy wczesnije nie widzą...
poza tym... dowiedziałam się, ze moja babcia (rodziła piątke dzieci) tez nie mogła urodzic i sie męczyła wiele godzin za kazdym razem z pełym rozwarciem i skurczami jak diabli, ale wody nie odchodziły i dziecko tez nie moglo schodzic w dół i za kazdym razem silnie zdziwieni lekarze ze pecherz nie pęka, a moja babcia miała te pęcherze zbyt twarde i sztywne zeby mogły same pęknąc i ona im to mówiła i duuupa niikt jej nie słuchał....
wiec z tym czekaniem, to absolutnie dla mnie musi byc calkiem pod kontrolą... bo takie wielogodzinne męczenie matki idziecka, raczej za dobre nie jest,..