dziś dla odmiany Marysia przeszła samą siebie i wygrała konkurs na kwęki roku. Nawet na rękach było be. No ale jak się okazało wieczorem była niedospana (to wiedziałam ale chcieliśmy ją przetrzymać do wieczora) i głodna! O 18.10 zjadła 90 ml (tyle jej dałam) a godzinę potem 210 (tyle jej dał Marcin). Chyba zjadłaby więcej ale zasnęła bidulka moja.
kasiawilde moja działalność...hmmm... póki co w czarnej D.

Dopiero zaczynam wszystko ogarniać i już widzę, że to wszystko potrwa wieki, będzie kosztować majątek i masę pracy, no ale opłąca się. Wreszcie muszę się zebrać i to zrobić. Obecnie tworzę stronę, nazwę, plakaty, ulotki itp. Mam więc kilka spotkań w tej sprawie. Na szczęście dobrzy znajomi robią to dla mnie za darmo lub prawie za darmo, a są naprawdę dobrzy w tym co robią. Miło spotkać się z taką życzliwością z ich strony, a przecież z niektórymi widzę się raz na rok.
Jak będę miała plakaty to czeka mnie wędrówka przez miasto z Marysią w wózeczku po wszystkich przedszkolach aby je rozwiesić i przy okazji podpytać dyrykcję o możliwość wynajmu sali w przedszkolu. Obecne miejsce jest miłe pod względem finansowym, ale jest mało ładne. WIem, że rodzicom to może przeszkadzać. Przypuszcza że chętne przedszkole się znajdzie, bo nie ukrywajmy że dla prywatnego przedszkola to niezła reklama i urozmaicenie imprez przedszkolnych.
Jak już marketing załatwię to będę brać się za rejestrowanie firmy, choć wolałabym z tym poczkeać aż klka osób się zgłosi po rozwieszeniu plakatów żeby mieć z czego zus opłacić. Papierologia mnie szczerze przeraża tym bardziej że ganianie po urzędach i bankach będę musiała odbębnić z Marysią w wózku. Zatem załatwiania sporo ale czuję przyjemną ekscytację że się za to zabrałam i wierzę, że się uda. To niewiarygodne ile pomocy od znajomych uzyskałam już teraz na starcie. Strasznie to budujące!
Ech, rozpisałam się ale sama tego chciałaś hehe
