Andariel- nie- przyjaźń ( najbardziej intensywna jakiej w życiu zaznałam) była już wtedy w fazie umierania... BYła moją świadkową i to jedyna rysa na szkle w tym pięknym dniu.
A odnośnie porodu, choć urodziłam na koniec 36, to powiem Ci, że w jakimś stopniu Ciebie rozumiem- byłam kompletnie niegotowa ( nastawiałam się na 4o tak jak kobiety w mojej rodzinie rodzą) i żałuję, że MIesio nie posiedział dłużej, bo wczesny poród plus moja anemia trochę mu dołożyły... Milion dzieci w 37 tyg rodzi się bez symptomów wcześniactwa a mój Miesio ten jeden na milion musiał być... Choć wiem, ze przy tym co Wy przeszliście, to pikuś...