• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Tęcza po deszczu... 👼

Cześć dziewczyny,
Postanowiłam napisać, bo muszę to z siebie wyrzucić, a wiem, że tutaj znajdę zrozumienie.
Od stycznia tego roku przestaliśmy się z narzeczonym zabezpieczać. 18 marca zobaczyłam na teście te dwie upragnione kreski. Szybko zrobiłam badanie – beta wynosiła 42. Cieszyliśmy się niesamowicie, myśleliśmy, że zaczyna się nasz najpiękniejszy czas.
Niedługo później poszliśmy do ginekologa, ale na pierwszym USG nic nie było widać. Lekarz trochę nas wtedy nastraszył ciążą pozamaciczną (CP). Kolejne USG miałam za tydzień. W międzyczasie beta pięknie rosła, a razem z nią moje szczęście i nadzieja. Na wizycie kamień spadł mi z serca – pęcherzyk był ładny, choć jeszcze nie było widać zarodka. Lekarz mnie uspokoił, powiedział, że to pewnie po prostu młodsza ciąża i na następnej wizycie na pewno zobaczymy serduszko. Czekałam na to z taką radością...
Ale się nie doczekałam.
3 kwietnia o 00:20 poszłam do toalety i zobaczyłam krew na papierze. Od razu pojechaliśmy do szpitala, gdzie zostawili mnie na oddziale. Ginekolog zrobił USG i zapytał, czy widziałam wcześniej zarodek. Kiedy powiedziałam, że nie, rzucił tylko: "No to już go nie będzie". A potem padło to hasło: PODEJRZENIE ZAŚNIADU.
O 6:00 rano pobrali mi krew. O 10:00 przyszły wyniki – beta wybiła w kosmos (18 450). Potem kolejne USG, tym razem z pięcioma lekarzami naraz. Werdykt był krótki: nic z tego nie będzie. Łyżeczkowanie. Około 12:00 zabrali mnie na zabieg.
Tego samego dnia wyszłam do domu z ogromnym dołem. Nie dość, że straciłam ciążę, to jeszcze doszło to przerażające podejrzenie zaśniadu. Wszystko to wydarzyło się w 7. tygodniu ciąży. :(
Teraz jestem już po zabiegu. 10 dni po łyżeczkowaniu beta spadła do 27,7, a po kolejnym tygodniu wynosiła już tylko 2,34. Na wizycie kontrolnej usłyszałam od ginekologa, że fizycznie "wszystko jest super". Czekam teraz na wyniki histopatologiczne.
Z jednej strony cieszę się, że chociaż ta beta tak szybko spadła i jest już negatywna, bo to dobry znak dla organizmu... Ale psychicznie jestem w potwornym dołku. Mam totalny mętlik w głowie i ciężko mi to wszystko poukładać.
Czy któraś z Was przechodziła przez podejrzenie zaśniadu? Jak sobie z tym poradziłyście? Musiałam po prostu wyrzucić to z siebie komuś, kto wie, jak to boli... Dziękuję, że jesteście.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry