Aestima
Fanka BB :)
Hej,
Kasiawilde, on był pierwszy raz na saniach! Jakoś pierwszy raz załapaliśmy się na ośnieżone dróżki, bo sanki ma od roku
Madzioolka, ja mam jednoczęściowy, duczęściowy i nie polecam dwu. Jak dla mnie jest mu za ciepło i taki jakiś napakowany- dużo tych warstw, w jednoczęściowym swobodnie mu się biega po śniegu, szybciej go w to ubrać. Jak mam w planach sklep to bodziak, cienka bluzka, rajstopy, cienkie jeansiki i zimowa kurtka ( autem) a jak wózkiem do sklepyy to tak samo tylko na czas drogi śpiworek na nogi.W sklepie ściągam czapę, szalik, rękawice i kurtkę. NIe wyobrażam sobie dziecka w sklepie w tych ocieplanych portkach

CO do sanek- nasze mją sznurek, ale po poście Trasi zaczynam żałować... Bo górki to od czasu do czasu, wczoraj i dziś i jeszcze wiele pewnie razu po prostu sankowy spacer. Raz był tata mój, raz niania, więc nawet nie wiem czy to ciągnięcie za sznurek było upierdliwe
Kasiawilde, on był pierwszy raz na saniach! Jakoś pierwszy raz załapaliśmy się na ośnieżone dróżki, bo sanki ma od roku

Madzioolka, ja mam jednoczęściowy, duczęściowy i nie polecam dwu. Jak dla mnie jest mu za ciepło i taki jakiś napakowany- dużo tych warstw, w jednoczęściowym swobodnie mu się biega po śniegu, szybciej go w to ubrać. Jak mam w planach sklep to bodziak, cienka bluzka, rajstopy, cienkie jeansiki i zimowa kurtka ( autem) a jak wózkiem do sklepyy to tak samo tylko na czas drogi śpiworek na nogi.W sklepie ściągam czapę, szalik, rękawice i kurtkę. NIe wyobrażam sobie dziecka w sklepie w tych ocieplanych portkach


CO do sanek- nasze mją sznurek, ale po poście Trasi zaczynam żałować... Bo górki to od czasu do czasu, wczoraj i dziś i jeszcze wiele pewnie razu po prostu sankowy spacer. Raz był tata mój, raz niania, więc nawet nie wiem czy to ciągnięcie za sznurek było upierdliwe

i żałuję, że nie mamy opcji pchacza... mamy wieloletnie wygrzebane u dziadków w garażu, nawet bez pasów i dziś dziecię wyleciało na zakręcie :]
na wychodne Emi mogła wybrać sobie coś z kosza upominków (wybrałyśmy kolorowankę z naklejkami) i dyplom z włosami...
), nie mogę się na nią napatrzeć, niby tylko podcięcie a buźka trochę inna (hmmm bardziej pyzata...?;-)) wieczór miałyśmy tylko we dwie, bo M na imprezie służbowej. Jutro te zajęcia, o których pisałam, po południu wizyta chrzestnego a w niedzielę moi rodzicie nas odwiedzają:-)
czapka mega ciepła, no i na bank nikt nie przeoczy dziecka na ulicy
co do świąt - nie to miejsce do pisania, ale też i weny do pisania o tym brak ( w skrócie: u nas nie zawsze jest rodzinnie...), u Was brzmi zupełnie inaczej, zazdroszczę