dzień dobry!
u nas chyba kryzys minął, Marysia od dłuższego czasu baaardzo grzeczna (poza krótkimi histeriami

I bawi się sama od tygodnia!!! Dla niej to mniejszy problem niż dla mnie jak sie okazało... tylko pójdę do kuchni, zniknę jej z oczu, a ona od razu czymś się zajmuje. Jeździ autkami, sama ogląda książeczki, dużo rysuje, goni kota

I jak znowu po chwili mam czas to ona wcale mnie nie namawia do zabawy kontynuuje swoją. Czuję się po tym tygodniu jak nowonarodzona. Kompletnie inne zmęczenie. Teraz to ja sama z ochotą podchodzę do niej z książeczką czy klockami.
Dziś jesteśmy bez Marcina przez cały dzień, pojechał sam do mamy. Teściowa bardzo źle się czuje...:-(
Do nas o 16 wpada siostra z rodziną więc pewnie czas szybko nam zleci.
wczorajsze nagrania chyba fajnie poszły. Nawet nie trwało to tak długo. jak będą gotowe to wam jakoś udostępnię
MamoM ja byłam rano na spacerku z Marysią i było -12. jakoś mnie nie odstrasza ta temperatura. Ciepło ubrać malucha, zwłaszcza żeby stópki nie zmarzły, duzo kremu na buzię i super. Nie spacerowałysmy długo, ok godzinki, Marysia prawie cały czas na nóżkach więc na pewno nie zmarzła. Zresztą ona pokazuje jak jej zimno. Zwykle to ja zmarznę bardziej, bo ona ciągle biega.
Sanki fajne, ja zamówiłam całe drewniane. Z oparciem i pchaczem. Wełniany śpiworek mamy gdzieś w szafie z zeszłego roku.
Doris zmiany fajne! Moja mama pomimo tego, że robi u siebie wigilie dla całej rodziny nie wywalczyła wolnego, pracuje cały weekend przed wigilią (9-21 sobota i niedziela) i w wigilię do 17. Jakaś masakra jak tych ludzi traktuja, wigilię chyba przeniesiemy do babci, bo jak inaczej wszystko ogarnąć.
forever Marysia jak pierwszy raz zobaczyła w tym roku snieg to się prawie popłakała. Pokazywała wszędzie krzycząc NIE NIE NIE

)) Ale teraz juz ok. Chodzić po sniegu długo nie chciała a na ostatnim spacerze sama właziła w zaspy. Krysia też się przyzwyczai.
wiesz, ja zostawałam sama w domu jak rodzice byli na imprezie i nie uważam tego za makabrę

Chyba czasy są inne i wszystko jest takie wypieszczone, dziecko samo autobusem do szkoły nie pojedzie, na podwórko nie pójdzie, w domu nie zostanie... dla mnie to przesada. Oczywiście dużo zależy od dziecka, ale wiele 10 latków jest na tyle rozsadnych że nic sobie nie zrobi. Ja nawet na noc zostawałam czasem sama, sasiedzi obok wiedzieli i zagladali, ja też miałam zaglądać jakby cos się działo. telefonów nie było i się żyło. 6 latki biegały po podwórku z kluczem na szyi. jakoś mi bardziej pasowały tamte czasy.
na piwko z mężem i 11 letnią córką też bym się nie krepowała iść. Rany to już duze dziecko! Prawie gimnazjum, rodzice mają abstynentami aż dziecko skończy 18 lat?? a jeżeli dzieci bawią sie w libację to juz mowa o patologii. Pewnych rzeczy dziecko nie powinno oglądać - jak schlani rodzice na imprezie, ale dla mnie wyjście z rodzicami na jedno piwo (piwo dla rodziców oczywiście

) jest jak najbardziej ok, bo dziecko widzi, że mozna pić w sposób kulturalny. Pogadać i wrócić razem do domu. No i wybrać miejsce na to piwo, które nie jest żulernią oczywiście.
andariel 
o matko... chyba bym zawału dostała. Ale mój Marcin jet dokładnie taki jak twój mąż. Normalnie bardzo odpowiedzialny i rozważny, ale przyłapuję go czasem na takich rzeczach, że głowa boli. Ostatnio np kąpał Marysię, wchodzę do łazienki a mała pije z wanny wodę z płynem do kapieli

Stwierdził, że to rpzecież tylko troszkę i nic jej nie będzie... no brak słów.
Marysia póki co w miarę bezwypadkowa i niech tak pozostanie. Twarda babka z niej i często jak widzę jak upada jestem przerazona a ona wstaje jakby nigdy nic. Nie wiem jak przeżyję pierwszy "powazny" wypadek. Dobrze, że z Leosiem wszystko się dobrze skończylo.
kasiawilde wiem o czym piszesz. Znajomi mają taką sale zabaw dla dzieci (bo dzieci mają swoje sypialnie gdzie indziej...). Jak robią wielka imprezę, gdzie każdy przychodzi z dziećmi to jest naprawdę suepr, bo wszystkie dzieci wariują w tym pokoju, tylko zmieniają się doglądający.
jaki Kubik duży!!! 98 czeka nas pewnie dopiero za rok, wchodzimy powoli w 92.