kati - rodzice z obu stron mieszkają w GW, ale to my mamy wybrać, więc nie chcemy siać zamętu; ofert jest mnóstwo, więc nawet jak M. nie puszczą prędzej stąd, to i tak weźmie coś z zaległego urlopu i sobie wtedy z gotową listą przedszkoli podjedziemy, popytamy itd.

szkoda, że nie można tego zrobić już teraz, no ale nic nie poradzę;
no to współczuje przeżyć z bratankami - a oni tacy rozwydrzeni bo rodzice z nimi nie rozmawiają? czy dlaczego?
Aestima - ja się zawsze do moich suwaczków przywiązuję

a nie dalej jak wczoraj miałam Ci pisać że czas zmienić Miesia z suwaka na bardziej aktualnego
kasiawilde - a dziękuję, już po; oczywiście - jak zwykle - nie bylo tak gładko, bo 1 nitka się mocno zadomowiła w tkance, no ale przeżyłam;-)na szczęście przypadkiem wpadł do gab.mój dentysta (bo teraz kto inny mnie przyjął) i zajął się tą bardziej problemową nitką;
szczerze mówiąc, to gdy myślę "poród" - mam same pozytywne doznania i dotyczą one akcji sprzed ponad 3 lat, czyli porodu Ninki; ból miał uzasadnienie, nagroda ogromna, przeżycie wspaniale i absolutnie wyjątkowe; ale gdy myślę o tym co się z nami działo 1,5 roku temu - w głowie mam tylko strach - strach o małego (gdy go zaczęłam w domu rodzić powiedziałam do M."wiesz, że stracimy to dziecko" - nie mogę sobie tego wybaczyć), strach że umrę i nie pożegnam się z rodziną (mój proroczy sen na tydzień przed całą akcją), a potem też tylko strach (dopóki nie zobaczyłam Leosia w 5 dobie życia miałam myśli typu: jak mały miałby być niepełnosprawny umysłowo i niesamodzielny to lepiej by teraz umarł) i totalną bezsilność; zresztą, zniknęłam wtedy z forum bo byłam, a jakby mnie nie było; może kiedyś Wam dokładnie przedstawię co się działo, mam wszystko spisane na potrzeby wniosku do prokuratury, który zamierzałam składać (nadal nie wiem czy to dobrze, że chcę tego zaniechać, ale nie mam siły na to); nawet nie wiem po co to teraz piszę - Leoś jest super zdrowym chłopcem, do tego przystojnym; tylko się cieszyć! a gdybym jednak kiedyś była w 3 ciąży, to chyba bym się położyła plackiem po 20 tyg.w szpitalu i siłą by mnie nie ruszyli skoro nawet w trakcie porodu ktg nic u mnie nie pisze; ale mam nadzieję, że do 3 ciąży nigdy nie dojdzie;
no i popsułam sobie sama nastrój skutecznie;