Felkaa - ja miałam taki problem raz z Młodą, u Chrzestnej, wiła mi się na rękach i płacz nieziemski, przytuliła się, uspokoiła i było ok.
Tak to raczej problemu nie było. Z moją Mamą to jest tak że odbieram i oddaję Młodą przy aucie - cieszy się jak przyjeżdża do Babci i jak ja jestem po Nią, zawsze wie czy jedziemy do domu - to też wynika z pory dnia - czy np. w gości czy do teatru. Dziś wiedziała, że wraca do Babci i powiedziała, że opowie jak było w teatrze. Nie wiem, może dlatego, że Krysia naprawdę ma dużo różnych atrakcji - teatr, koncerty, sale zabaw, basen, wizyty w gościach, muzea, kino - nie licząc normalnego dla Niej - w zdecydowanej mniejszości odnośnie forumowych Dzieciaczków - życia żłobkowego. Ogólnie żyje dość intensywnie, żeby nie rzec na wysokich obrotach.
Co do spania aby była jasność - do 10 gdy Młodej nie ma, gdy jest budzę się wcześniej sama z siebie ale nie przypominam sobie aby była rozbudzona w jakiś energiczny czy nieprzyjemny sposób. W weekendy Krysia rzadko jest rano a w tygodniu ja wstaję pierwsza aczkolwiek już nie wiem o której powinnam, aby się kąpać sama, bo ostatnio przed 6 miałam towarzystwo

Na diecie byłam od połowy października do połowy grudnia, jeszcze preparatów mi zostało co nieco - specjalne pigułki, apteczne ziółka i tabletki, mało, regularnie, żadnych kalorycznych historii i tyle. Dziś przygotowując ubrania dla córki koleżanki - 10 lat i mój rozmiar

- wyciągnęłam spodenki które zostawiłam sobie ku pamięci a teraz dla Młodej - krótkie, obcisłe, dżinsowe i..... Jak dotrwam do lata to będę na nie rwała 20 - latków ;-) Te które kupiłam sobie w H&M pod koniec lata - rozmiar 38 - schodzą mi z pupy przy zapiętym guziku....

Co do teatru - właśnie nie chodzę od kilku lat do żenady narodowej przez tą niemożebną żenadę z biletami - tylko się uparłam na "Pchłę szachrajkę".
Asinka85 - wyzwanie to by było dla mnie ciurkiem samej machnąć a z dzieciakami to bym się po prostu bała.... Młodą nigdy nie widziałam płaczącą czy przy tv czy z uwagi na czytaną historię. Za to ja szczególnie po ciąży i na dzieciowe tematy nadrabiam....
Andariel - no właśnie dziś sobie zrobiłam makaron z makiem i bakaliami ( taki zestaw z puszki ) - muszę się kryć przed Młodą bo Ona maku niekoniecznie, i nietowarzyską sałatkę - ziemniaki, śledzie, cebula, buraki tj. przegląd lodówki - i piwo otworzyłam.... Szaleństwo.... Ale na jutro pracy sporo - trzeba wstać o 8. Ja nie mam głowy do żadnych dolegliwości - a lekarz w ramach abonamentu jakby co.
Traschka - przeczytałam Twój długaśny post o zachowaniu Marysi. Kurczę,, jak kompletnie nie mam takich doświadczeń....

Wczoraj w cukierni Młoda chciała ciasteczka x a ja z powodu tego że to całe pudełko było, zbliżał się czasu obiadu, zjadła już babeczkę i trochę rogalika ode mnie no i były posypane cukrem pudrem - brudzące - byłam przeciw, trochę pojęczała ( wyjaśniłam dlaczego nie poza ostatnim argumentem ;-) ), przez chwilę nie chciała wychodzi, przestałam reagować. ludzie pozerkali że sobie nic z wymuszania nie robię, poza minami i po kilku minutach był spokój.
A z ubieraniem... Główny problem to "sama" ale gdyby u mnie było tak to nigdy byśmy nigdzie nie zdążyły rano.... Aż sobie nie wyobrażam tego. Ale Młoda całkiem ogarnięta i zna harmonogram poranka. Ostatnio coraz częściej - co mi na rękę - nie życzy sobie śniadania w domu.