Hej!
Podpisuję się pod słowami D
oggi odnośnie prod.light i chili - dieta 5przemian oparta na ostrych przyprawach i mnóstwie ziół - jak dla mnie to klucz do sukcesu. No i powiem Wam, że jak dla mnie 5 posiłków dziennie to jakiś absurd bo zwyczajnie nie byłam w stanie tyle pożreć mimo, że coś ćwiczyłam, żeby nie wiem jak małe porcje były. U mnie wychodzą 3 nie więcej. Gotuję sama, teraz jak się rozkręca sezon stawiam na sałatki (zielone czynią cuda- ostatnio rucolę odkrywam), minimalne ilości mięsa (gł.indyk), sporo warzyw duszonych. No i kiełki, pestki słonecznika, dyni. I ostatnio wspomniane przeze mnie rodzynki z orzechami nerkowca jako przekąska. Żadnego kupnego żarcia, unikamy białej mąki i pieczywa na rzecz razowca czy chleba domowego (gorzej z dzieciakami bo uwielbiają te pulchne chrupiące bułeczki - dobrze, że u nas rzadko kiedy kto sie z rana zapuszcza do piekarni;-)), cola od "święta". No i NiL zawsze jak jesteśmy w Lidlu chcą te ich rogaliki croissanty - kupuję im, trudno. A już samo słowo "dieta" działało zawsze na mnie tak, że od razu chciałam zrobić wszystko co zakazane
Felkaa - ja dziś też mam czapę - pada od rana bleeee. Siedzę w polarze i mi wciąż zimno.
eidt. właśnie niedawno odkryłam taki blog Akademia Witalności i czytam w wolnych chwilach - fajne sposoby np. na mycie warzyw i owoców, by pozbyć się choć z zewnątrz chemii, przepisy itp. No i fajną rzecz ta babka napisała - żeby nie nastawiać się na czytanie etykiet w sklepie, tylko na zakup jak najprostszych produktów, czyli warzyw czy owoców, wtedy nic czytać nie trzeba.