Witajcie
Ja wczoraj miałam urwanie głowy. Mąż się rozłożył, dziecie w nocy nam wymiotowało - pranie trzeba było od razu wszystkiego robić po nocy, masakra. Dzisiaj ledwo co żyjemy. Moja macica nie chce się wyciszyć :-( Pewnie powinnam więcej leżeć, ale kiedy.. skoro tyle rzeczy trzeba przygotować. Mąż się wczoraj zwlekł i pojechał na zakupy. Jak wrócił to się musiał od razu położyć, bo był taki słaby. Na szczęście dzisiaj lepiej się czuje, więc jest szansa, że na Wigilię dojedziemy do mojej Cioci. Igor za to dzisiaj miał dietę, prawie nic nie jadł i mam nadzieję, że dzisiejsza noc będzie spokojna.
U nas też sałatka jeszcze do zrobienia. Ciasto Shreka dzisiaj robiłam, pierniczki upieczone, bigos prawie zrobiony, rosołek ugotowany, czerwony barszczyk mamy w kartonie, uszka, pierogi, jutro może jeszcze śledzika kupimy i starczy
Nie wiem, z jakiego powodu Aestima trafiła do szpitala, ale ogromnie się cieszę, że jest już w domku:-)!
Cisza na forum pewnie będzie w najbliższych dniach. Wiele dziewczyn miało jechać do rodzin. Ja też mam masę roboty, więc na kompa nie mam czasu...
My z mężem ustaliliśmy, że jeśli pojedziemy na Wigilię do Cioci, to prezenty pod naszą choinką postawimy dopiero wieczorem, jak wrócimy do domu. W pierwszy dzień świąt dziecie może buszować pod choinką i cieszyć się prezentami :-)