Uff, dziewuszki, nadrobiłam

Wpadłam napisać Wam co u nas.
Jak wiecie byłam w szpitalu, ale już jestem w domku i wszystko ok

21.12 wyjechalam do rodziców, ale już rano nasiliły się troszkę moje bóle brzucha i zaczęło bolec też na środku podbrzusza. W pociągu poczułam ruchy Małego, więc cała szczęsliwa dojechałam do domku. Zdążyłam jeszcze udekorować z mamą pierniczki i tak mnie zaczęło boleć, że się bardzo przestraszyłam. Potem miałam jakby miniskurcze... o 23 pojechaliśmy na ip i musiałam niestety zostać w szpitalu. Ale dziewczyny, nie macie pojęcia na jaki oddział trafiłam! Jak z filmu! Wszyscy byli cudowni, od razu zrobili mi usg, przechylili monitor w moją stronę i przez 15 minut doktor pokazywał mi mojego Syneczka- wszytstkie narządy, kosteczki, dwa jajeczka i siuraka

Wszytko na swoim miejscu. Już na 100% będzie chłopiec. Z Mały wszystko ok, potem zbadali mnie i z szyjką też ok. Dostałam luteinę 2 razy po 2 i jeszcze jakieś inne leki. Wczoraj sam ordynator robił mi usg, bo powiedział, że po mojej historii z poronieniem nie puści mnie do domu, dopóki nie sprawdzi jak się czuje Dzidziuś. Z Małym i łożyskiem znów było ok. Doktor kazał mi zapomnieć o porodzie w czerwcu, powiedział, że urodzę najpóźniej w połowie maja, bo wg niego mały ma już na pewno skończony 18 tc i teraz leci 19-ty. Powiedział, że nie tylko o wzrost i wagę chodzi, ale mózg i wszystko już jest rozwinięte prawie 2 tyg do przodu. Ale ja wiem kiedy poczęliśmy, bo wcześniej byłam na wyjezdzie . Czyli po prostu Mały rośnie w ekspresowym tempie

NO i muszę Wam powiedzieć, że czuję ruchy, czasem raz, czasem dwa razy dziennie. Po luteince i leżeniu brzuszek zdecydowanie mniej boli, skurczów nie ma, więc jestem bardzo, bardzo szczęśliwa i czuję, że wszystko będzie dobrze!
Dzięki dziewczyny za wsparcie smsowe- bardzo miło mi się zrobiło!
Życzę Wam cudownych świąt! To dla naszych Maleństw będą pierwsze...
