Witam się niedzielnie i melduję że wracam do żywych :-)
Dziękuję Wam bardzo za życzenia urodzinowe i powrotu do zdrowia ;-)
Choroba wymęczyła mnie strasznie, codziennie gorączka, dotrzymywałam do 38 stopni potem brałam apap na zbicie, 4 godziny działało i od nowa...
Na szczęście z teściową internistą, wujkiem rodzinnym, ciocią rodzinnym-pediatrą oraz ginem na telefonie spokojnie zażywałam leki i się kurowałam

Robili mi nawet test na świńską grypę - wyszedł ujemny na szczęście

:-)
Mam nadzieję że gorączki już dzisiaj nie będzie...
Mała nic sobie z mojej choroby nie robiła i nie oszczędzała mnie z kopniakami, wręcz przeciwnie - kopie znacznie mocniej
Muszę tylko jeszcze pochwalić mojego mężusia bez którego bym chyba zginęła, kochany jest, zajmował się mną jak dzieckiem i znosił moje marudzenie (które momentami miało kosmiczne rozmiary) ale wytrwał dzielnie na posterunku

;-)
Na forum zasiadłam dziś pierwszy raz od środy i przez 4 godziny nadrobiłam dopiero tylko ten wątek, jeszcze dużo czytania przede mną

Lecę na pozostałe wątki poczytać co tam u Was
