BABY!!!
KURDE! Napisałabym wczesniej, gdybyscie tyle nie skrobały! Czytam 2 posty i biegnę do Pitera, kolejne 3 i Piter i tak od 19.30...wybudza się niestety co kilka minut...
Ale po raz kolejny pochwalę się, że udało nam się go znowu uśpić ok. 19.30!!! I znowu napiszę, ze to dzięki Waszym wskazówkom! GRACIAS! :-) bo ja sama raczej nie zdecydowałabym się na zmiany, bo myślałabym, ze ten typ tak ma i już...nic się nie da zrobić...a tu proszę :-)
No więc dotarłam do pracy 7.45 i pusto na naszym open spacie ;-) mamy 5 biurek zajętych, a pozostałe 4 wolne - to hotdeski, nie przypisane do nikogo, wiec zaczęłam się przymierzać które biureczko dla mnie najlepsze ;-) no i postanowiłam się umiejscowić koło przejscia, ale dlatego, ze mam biurko osłonięte z jednej strony szafą, więc jest ciut przytulniej. Jakies 10m od nas jest tez jedyna na piętrze kuchnia, więc za każdym razem jak tylko wychodziłam zrobić sobie herbatę itp. to oczywiscie na kogos natrafiałam i kolejna rozmowa z kubkiem w ręku i pokazywaniem zdjęć w telefonie ;-). Baaaardzo miłe przyjęcie, więc naprawdę dobrze się czułam. W miedzyczasie ogarniałam zaległosci organizacyjne - wypisanie urlopów, jakies wnioski itp. no i czytanie, czytanie, czytanie materiałów do nowego projektu. Kurcze, jednak naprawdę będzie cieżko...trudny bardzo...no ale nic...trzeba będzie sobie poradzić.
Chciałam wyjść ok. 14.45 skoro przyszłam przed 8.00 (7h zamiast 8h, bo karmienie), a tu szef przyszedł pogadac z kolegą obok i jakos głupio było mi wziąć kompa, płaszcz i wyjść o tej porze...panowie skonczyli rozmawiac ok. 15.00 i szef wtedy podszedł do mnie z pytaniem, jak pierwszy dzien, jak projekt itp. ....mamo!!!! a ja chce wychodzić!!!!!! BA!!!!! MUSZĘ!!!!!! BO PIERSI MI ZARAZ EKSPLODUJĄ!!!!!!! Pogadalismy 10min i wyskoczyłam z biura jak z procy ;-)
A Piter dał radę z Dorotą i podobno był super grzeczny ;-) taaaaa...;-) ona super miła, wiec nawet jakby jej gagatek dał popalic to pewnie by nie pisneła...tzn. przyznała - "wiesz, on jednak rzeczywiscie biedulek meczy sie z zasypianiem" co pewnie oznaczało pół godzinne boje z nim na rękach, on w histerii itp. ;-)
No ale nie wnikam = dali radę to dali radę!
NO I TAK...
To która następna???
Aaaaaaa....i jeszcze PIERWSZY ZĄBEK PIOTRUSIOWI WYCHODZI! zapamiętamy więc datę 17.12 z dwóch powodów!
Polaa, fajnie, ze jestescie juz z mamą w domu!
BMR, welcome back!
Młodak, no nie daj się Kochana złemu samopoczuciu!
Kasienka, wow!
Munka, to może ząbki też u Was? Uffffffff...wyrobiłam się z odpisaniem!!! ;-)
I juz nie pamiętam co komu...
Dzięki Kochane za kciuki i za upominanie sie o relacje ;-) to miłe bardzo!