Hej dziewczyny!!
Alijenka no tak, jak wróci to pierwszy dzień jest super, a potem to mi coś nie pasuje, to zaś mu coś nie pasuje i milion takich głupich pytań a po co, a czemu tak a nie inaczej, a czemu Ty Szymkowi dajesz to jeść itd itp. No, a jak już jesteśmy dłużej razem to jakoś się przyzwyczajamy do siebie i już spokój jest :-)
Dzisiaj Sz.ma dzień miłości

Chodzi przytula, całuje he he :-) No i tęskni za tatą.
Ostatnio, wujek kupił mojemu Sz. traktorek i tak był tym zachwycony, że przez sen wydawał dźwięki jak traktor, myślałam, że on nie śpi a patrze a ten śpi w najlepsze i się śmieje przez sen :-) Mała rzecz a tak ucieszyła mojego Skarba!
Sz. powoli wykonuje moje polecenia, mówię mu np. chodź posprzątamy a on idzie i sprząta. Tylko z gadką jesteśmy w tyle. Gada coś tam, pojedyncze słowa ja go tam rozumie, ale nie gada tak jak Wasze dzieciaki, całymi zdaniami. Najlepsza jest teściowa, mały gada mama chodź a ona idzie bo zrozumiała baba, a młody nie i ją tak odepchnął i mówi mama heh, on gada ciocia ta mówi dziadzia, nie, że on gada nie zrozumiale bo wszyscy go rozumieją tylko ta go nie słucha co on gada i potem wychodzą cuda nie widy.
My też jesteśmy z odpieluchowaniem daleko w tyle, przez te nawykowe zaparcia. Ale już powoli dochodzimy do siebie, Mały czuje jeszcze lęk przed kupą, ale już robi ją bez płaczu, krzyku i skakania. Więcej nawet nie wiem gdzie i kiedy ją robi. Jak dojdziemy z tym do ładu, na nowo zaczniemy latać bez pamperka.
Miłego dnia Kochane!