Oburzenie, że jestem wykształcona a mam wstążeczkę dowodzi tylko tego, że pomimo wykształcenia głupota pozostała. Głupota, zbytnia skłonność do ulegania podszeptom, strachliwość. Babcia kazała przypiąć? To niech przypnie sobie w klapie. Jest na tyle stara, że trudno jej zmienić poglądy, nawet niepoważne, tym bardziej, że na nich wyrosła. Młoda matka zamiast być lwicą jest pomietłem pozwalającą innym wtrącać się w swoje życie. I to ma być niby lekki zabobon? A co za różnica, i tak to grzech ciężki, bo stawia się wyżej kawał szmatki od wiary. To już nie jest chrześcijaństwo, to jakiś animimizm i okultyzm w jednym. I idzie potem taka jedna z drugą ochrzcić dziecko. Po co? Przecież wierzycie w tą czerwoną kokardkę. Ba, niektóre myślą, że są cwane bo wsadzą różaniec pod poduszkę albo przypną medalik do kokardki. Oba przedmioty potraktowałyście nie jak poświecone, a jak zwykłe odstraszacze na upierrdliwe spojrzenia. No wstyd. Ksiądz powinien odmówić udzielenia chrztu dziecku, które przyjechało w wózku z czerwoną kokardką. Bo Wasza przyszłość to moher, niby wykształcone (to też jest dyskusyjne, wyższa szkoła tego i tamtego to nie szkoła), a głupie.

