• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

...

reklama
Jestem w 10 tyg 3 ciąży (1 syn ma 10 lat, 2 wcześniak zmarł w 9 dniu życia ponad 2 lata temu).
Mam 38 lat i jestem osobą z niepełnosprawnością (nie chodzę od urodzenia).
To dziecko jest niespodzianką. Mąż (pełnosprawny) szczęśliwy, prawie fruwa nad ziemią, syn jeszcze nie wie, ale temat rodzeństwa wraca co jakiś czas, więc jego reakcji też się nie obawiam.
Natomiast ja... Uwielbiam być mamą, ale nie chciałam już mieć dzieci.
Jestem osobą samodzielną i aktywną, pracuję, ogarniam kwestie domowe, rodzinne i tak naprawdę bardzo niewiele jest w codzienności rzeczy, których nie zrobię.
Lubię swoją pracę. Jest stabilna i mimo tego, że dla osoby na wózku wcale nie oczywista, to daje mi satysfakcję,jestem spełniona i doceniana. Lekarz prowadzący, mimo, że nie ma powodu do niepokoju sugeruje już nie wracać do pracy we wrześniu (jestem nauczycielem).

Ale do sedna.
Mija kolejny tydzień, a ja się z tego dziecka nie cieszę... Jak można nie cieszyć się z kogoś kogo już się kocha jak stąd na księżyc? Co ja mu kiedyś powiem...?
Mąż się cieszy, jest czuły i uważny a ja go przygaszam... i przez to czuję się winna...
Czuję się winna, że nie czuję tak jak on...
Czuję się winna jak kosztem czegoś muszę się położyć po pracy chociaż na pół godziny, bo jestem nieprzytomna.
Czuję się winna, że zrewolucjonizuję życie naszemu synowi.
Czuję się winna, że część moich obowiązków spadnie na męża.
Czuje się winna jak płacze mi się o wszystko...
Myślę, że warto odwiedzić jakiegoś specjalistę, np psychologa i porozmawiać o swoich uczuciach, bo masz do nich prawo, może pokaże Ci inne spojrzenie na tą sytuację?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry