Dziewczyny, zakładam ten wątek bo liczę na to, że nie tylko ja nie jestem idealna mamą. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo ciężkie. Czułam się przemęczona, znużona, dodatkowo jestem wrażliwa na pogodę i przy szarych i deszczowych dniach nie mam zupełnie energii więc zima to dla mnie koszmar, najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Dodatkowo czułam się zmęczona po prostu samym macierzyństwem. Kocham synka nad życie ale jest naprawdę głośny (zakładałam o tym osobny wątek) i kiedy jestem zmęczona dodatkowo potrafi mnie to przytłoczyć. Dlatego przez ostatni czas często bywałam niezbyt skora do zabawy, przez zmęczenie kładłam się z synkiem na drzemki więc ogarniać mieszkanie musiałam przy nim co przekładało się na to, że co prawda on mi towarzyszyl ale nie była to za bardzo żadna interakcja czy zabawa. Często zaglądałam na telefon przez co czasami też mogłam być dla niego nieobecna, ale wynikało to z chęci oderwania się na chwilę. Czułam że potrzebuje oddechu, przerwy. Teraz jest trochę lepiej, chyba z powolnym nadejściem wiosny. Ale strasznie męczą mnie wyrzuty sumienia że byłam taka nieobecna, że jak już się bawiliśmy to byłam tym znudzona i zmęczona co pewnie nie umknęło jego uwadze. Czy Wy też macie takie okresy? No i dodatkowo przez ostatnie 6 miesięcy zdarzyło mi się na niego nakrzyczeć 3 razy...wcześniej nigdy się to nie zdarzało, staram się praktykować rodzicielstwo bliskości, chce mieć z synkiem super relacje i naprawdę staram się być jak najlepszą mama ale po prostu te trzy razy nie byłam w stanie nad sobą zapanować. Za każdym razem przeprosiłam i przytuliłam, ale nie wiem czy zrozumiał...myślicie że może to mieć negatywny wpływa na naszą więź? Raz się wystraszył. Okropnie mnie to dręczy. Czy Wam też się coś takiego zdarzyło?