reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Czy pomożesz Iwonie nadal być mamą? Zrób, co możesz! Tu nie ma czasu, tu trzeba działać. Zobacz
reklama

Czym jest dla was świadectwo z czerwonym paskiem?

aniaslu

red. nacz. babyboom.pl, psycholog, admin
Członek załogi
Dołączył(a)
14 Czerwiec 2004
Postów
3 651
Miasto
Warszawa
Koniec roku i zraz rozdanie świadectw. Jedna ze świdnickich szkół postanowiła uhonorować wszystkie dzieci i oprócz czerwonego paska będą również w innych kolorach. Czy rzeczywiście dzieciom jest potrzebne takie wyróżnienie? Dla mnie oceny nigdy nie były wyznacznikiem tego, czego moje dzieci się nauczyły i nie określały kim są. Zawsze znajdą się dzieci, które potrzebują włożyć więcej wysiłku, żeby uzyskać pozytywny rezultat i nigdy nie będą piątkowe. I jak je wspierać? Chociaż często oceny nie przekładają się na dalsze życiowe sukcesy, za to na tym etapie mogą tworzyć poczucie presji i winy, dawać poczucie porażki. Marzy mi się szkoła, w której dzieci na zakończenie roku same mogłyby coś przygotować i opowiedzieć z czego są dumne, żeby to był czas, kiedy wszyscy świętujemy, że udało się skończyć kolejny rok :) A jakie wy macie zdanie?
 
reklama
Odpowiadając na pytanie z tytułu: Niczym :)
Miałam praktycznie całe życie takie. Obecnie nic to dla mnie nie znaczy. Nikt tego nie docenił, nie przełożyło się to na żadne fajne znajomości. Nie znalazłam z tego powodu lepszej pracy. Nie byłam bardziej lubiana. Nie jestem zdrowsza czy w lepszej kondycji.
Nie znaczą one dla mnie kompletnie nic.
 
W pewnym stopniu jest to jakieś wyróżnienie dla dziecka, choć mój syn bardziej ucieszy się z wyróżnienia w postaci książki 😉 Kto uczy się dla siebie a nie dla paska i tak nie odczuje różnicy, gdyby go zniesiono. Wiedza i tak z nim zostanie.
Za to osobiście nie rozumiem fenomenu wrzucania w mediach społecznościowych zdjęć świadectw z paskiem 🤦 Sama nigdy nie wrzucam takich zdjęć, choć jestem dumna z wiedzy jaką posiada syn. Ważne jest czy on jest zadowolony z paskiem czy bez i tak doceniam wysiłek i pracę.
 
Jestem nauczycielką. Marzę o szkole bez ocen i świadectw. Poprawianie ocen na koniec, bo "brakuje do paska" jest dla mnie smutną i patologiczną sytuacją. To wszystko jest nie tak, jak być powinno. Życzę każdemu dziecku bezpiecznych wakacji, reszta nie ma większego znaczenia. I niestety - największą paskową spiralę nakręcają rodzice.
 
Cały czas jest wydźwięk, że dziecko zapracowało na pasek. I jasne, pewnie w jakiś tam przypadkach tak jest ale co jeżeli nauczyciel po prostu lubi jakiegoś ucznia i zawsze ocenia ocenia go lepiej?

Normalnie może bym w to nie uwierzyła, albo miała poczucie, że sobie wymyśliłam ale ... jak już pisałam ja nie specjalnie miałam dobre stopnie bo mniej więcej w IV klasie podstawówki ogarnęłam, że mój wysiłek nie ma żadnego znaczenia więc dla mnie liczyło się tylko, że by zdać. I w liceum miałam przyjaciółkę - która była właśnie tak super lubiana, wychowawczyni też podkreślała jak uwielbia na zebraniach jej mamę - no i w każdym miesiącu mieliśmy tam jedno czy dwa (nie pamiętam już) długie wypracowania do napisania - ja gdzieś tam o dwóch zapomniałam i musiałam je napisać na koniec roku. Jedno napisałam dostałam nawet całkiem niezłą ocenę, chyba 4+ a drugie już mi się nie chciało więc słowo w słowo przepisałam je od tej koleżanki. Dodam, że koleżanka dostała z niego 5 i Pani była nim zachwycona ... a ja 3+ :D i nie nie miało to związku z tym, że było napisane po czasie - wtedy już totalnie uznałam, że Polska szkoła to nic nie warte gó*no ;)
 
Jeszcze jeden aspekt. Bywa, że dzieci, które w początkowej edukacji otrzymywały świetne wyniki, na późniejszych etapach radziły sobie gorzej i to dla nich stawało się powodem olbrzymiego stresu, i obniżenia poczucia własnej wartości. Dlatego zawsze powtarzam a rownież badania to potwierdzają, żeby doceniać włożony wysiłek a nie dawać etykiety, ze ty taki mądry, genialny, idealny, bo potem możemy mierzyć się z zaburzeniami lękowymi, niskim poczuciem własnej wartości, depresją czy syndromem oszusta. O syndromie, kiedyś opowiadałam w mówmi, jakby ktoś chciał zgłębić temat.

Bardzo mi się podobała też wypowiedź znajomej mamy z USA, że naprawdę jej dziecka nigdy świadectwo nie motywowało. Nigdy nie mówił, ok jest wrzesień zaczynam działać, bo na koniec będę miał świadectwo z czerwonym paskiem. Bardziej go motywowało, że dzięki dobrym wynikom może należeć do drużyny sportowej :)
 
reklama
Napisze banalnie, ale czerwone paski to zło... mam syna w podstawówce i dla mnie czy ma pasek czy nie - to bez różnicy. Oczywiście zawsze mu gratuluję, jestem dumna itp, ale tak jak pisały dziewczyny, ile w tym faworyzowania uczniów to głowa mała. Syn wie, że uczy dla siebie, czy ma na koniec 3 to nie znaczy, że jest imbecylem.
Ja nie miałam tyle "szczęścia", ja musiałam uczyć się dla pasków i 5 i 6 w szkole... Nie mając paska w gimnazjum nasluchalam się, że jestem gorsza ;)
 
Do góry