Post bedzie dla mnie bardzo trudny i licze się ze slowami krytyki, ale musze to z siebie wrzucić...kilka miesięcy temu urodziłam dziecko, śliczną dziewczynkę, pogodną, która w żadnym razie nie należy do tych dzieci wymagajacych wiekszej uwagi...i myślę, ze mam depresję. Córka opiekuje się bez zarzutów, rozmawiam z nią, śmieję się, przytulam, jednak nie umiem odnaleźć się w macierzyństwie. Ogromnie tęsknię za swoim życiem przed ciąża (choć gdy sie o niej dowiedzialam bardzo sie ucieszyłam), za moimi pasjami, które w tej chwili kompletnie odłożyłam na bok, za wczesniejszym życiem z moim mężem - również dzielilismy wspolna pasje i za wspolnymi wieczorami. Straciłam kompletnie radość życia, zmuszam się do jedzenia i mimo, ze moja córka dobrze przesypia noce, ja cierpie od dawna na bezsennosc i odczuwam ciągły lęk. Boję sie, ze moja obecna postawa wyrzadzi szkody na psychice mojej córce, mam z tego powodu bardzo duze wyrzuty sumienia. Mój mąż kiedy tylko może pomaga mi w opiece, zabiera mała na spacery, żebym miała chwilę wytchnienia, mimo, że karmie wciaz piersią. On jednak dużo pracuje, a ja czuje się jak w wiezieniu, okropnie samotna, niczym w szklanej kuli, która odgradza mnie od reszty świata. Naprzemian czuję żal za straconym dawnym życiem, a potem biczuje sie za te uczucia, taki zaklety krąg. Zapisalam się na wizyte u psychologa, bo juz dłużej tego nie wytrzymam, codziennie zasypiam z nadzieją, ze się nie obudze
bardzo proszę o radę, jak się ogarnac, jak zaczac się cieszyć tym nowym rozdzialem życia. Może ktoś przechodził przez podobny stan i może coś podpowiedzieć, jak mogę zmienić nastawienie, myślenie. Dziękuje.