A ja dziewczyny jestem z niej bardzo zadowolona! Straciłam 8 kilo! I to szczególnie w tych miejscach gdzie mi najbardziej zostało - brzuch, biodra i posladki.
Myślę, że każde wyrzeczenie jest trudne - chodzenie regularne i efektywne na zajęcia jakieś ruchowe też nie jest łatwe
Prawda jest taka że bardzo stosowałam siedo zaleceń konsultantki:
- piłam 2,5 l na dobę - to chodzi o płyny, więc wliczała się w to kawa z chudym mlekiem, bez której zapewne bym tego nie przetrwała.
- wzięłam sobie zupki, żeby nie prowokować smaku słodekigo koktajlami.
- do zupek dodawłam zioła, żeby było bardziej atrakcyjne i skutkowało,
- pomidorówkę jadłam tylko raz - z tego samego powodu co wy :laugh:
- z gryzieniem poradziłam sobie w trudnym trzecim dniu gryząc marchew, seler naciowy, ogorek kiszony
- bardzo ważne jest tez wychodzenie z diety - stopniowe zwiększanie kalorii żeby organizm uszczęśliowiony zakończeniem głodówki nie zaczął nam odkładać tłuszczu :

- na ok. 1000 kalorii byłam jeszcze przez 1,5 miesiąca.
- teraz staram sie jeść dużo warzyw, ruszać sie więcej, omijać tluszcz, nie smarzyć i pić jak najwięcej nie koniecznie wody

Utrata sie utzrymuje chociaz mam napady na słodycze, ale stara sie wtedy sama coś upiec, bo w efekcie zjadam mniej niż jakbym poszła do sklepu.
Stosowałyśmy dietę obie z mamą (mam jest juz po 70) i potem zrobilyśmy badania pod kątem uszczerbku po odchudzaniu. Obu wyszły rewelacyjnie! Doktor dietetyk z Instytutu Żywienia powiedziała mamie, że jest to najbezpieczniejsza dieta pod warunkiem stosowanie jej zgodnie ze wskazówkami.
Myślę sobie, że za częste stosowanie jej może też obniżać efekt, więc niestety nie można jej stosować jako panaceum na nasze słabości

:-[
A poza tym liczy się tez chyba motywacja! Razem z utrata tych 8 kilo powróciła mi pewność siebie, radośc, optymizm chęć do działania.
A i podkreślam, nie mam nic z tego, że chwalę tę dietę - poprostu dzileę sie swoimi doświadczeniami, bo uważam że jest to ważne przy każdym rodzaju diety nie tylko odchudzającej!