Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
my wlasnie po obiadku, dzis byl tradycyjny polski rosolek z kluseczkami wlasnorecznie robionymi, a na drugie kurczak pieczony w rekawie z ziemniaczkami mniam mniam Zaki jak dorwal nozke z korczaka to nie oddal tylko sam wszamal nie trzeba mu bylo dzielic tego mieska, oddal mi tylko kostke
dziewczyny spokojnie tam z tymi propozycjami na robienie dzieci bo was ktos w koncu zcenzuruje :-):-):-)
Mąż właśnie wyruszył... Julcia pierwszy raz nie chciała się rozstać z tatusiem... chciała skarpetki i mówiła że jedzie daleko do pracy z tatusiem...
Chyba za miesiąc zapakujemy się i pojedziemy do Wrocka na tydzień... muszę poczuć klimaty Każdy tak chwali że pięknie...
Kacha podziwiam Cię... mimo przebojów z nocnymi markami muślicz nawet o czwórce szalona Kobieta
Stefcia to mówisz buciczki wygodne?
Aga cieszę sie razem z Tobą że głowa spokojniejsza o tą umowę... :-)
Ewedja to Zaki samodzielny... :-) I zazdroszczę że tak je... u nas najchętniej tylko mleko
i mamy poniedzialek...jak minął łikend????
tak mało pisałyscie, to pewnie z rdzinami na spacerkach;-) my tez sobie pojezdzilismy....morze,morze....;-)
Ewedja jaki pyszny obiadek zrobiłaś i kluski sama??? fajnieee:-)
Paula to musiał byc smutny widok jak Jula chciala z tatusiem jechac...jejku malutka;-)
Aga super z tą umową,zawsze człowiek spokojniejszy...;-)
aaaa a ja dostałam prezent...hihi...od męza...hihi...z okazji: bez okazji:-) dostałam aparat...niby nic takiego a jak cieszy!!;-) no i biegałam cały łikend i pstrykałam foteczki
no dobraaaa....ideee....bardzo cieplutko Was pozdrawiam!!!!:-):-)
dzis znowu ładnie za oknem...zobaczymy jak bedzie potem;-)
cześć:-)
wyrobiłam się w pracy hura, na razie mam trochę luzu:-) dota- aparacik to niby nic, ech to co dla ciebie byłoby "coś";-) paula- smutny widok takie dziecko tęskniące za rodzicem stefanka- dwa tygodnie wolnego wow to się wylenisz;-)
a my wczoraj mieliśmy jechać na festyn miała być Maryla Rodowicz i zapomnieliśmy poszliśmy na rodzinny spacerek, a potem to M. już spacerował z Łukaszem sam bo mnie coś w plecach łupie.
A w pracy to już chyba wszyscy wiedzą bo i już widać coś mi po łikendzie brzuch wywaliło. M. mi musi zrobić zdjęcie to wam pokażę
hihi chciałabym ale niestety -wyrobiłam się z wypłatami, właśnie poszły przelewy a do pracy jeszcze coś znajdę na pewno najgorsze mam za sobą:-):-)
p.s tak pracuję od 7 (niestety)
Witam po weekendzie.
W sobotę byłam na spotkaniu z przyjaciółkami i było fantastycznie. Spotakałyśmy się w takiej knajpie 1949 która w środku jest urządzana tylko w rzeczy z czsów komunistycznych. Fantastycznie tam jest. Siedziałyśmy sobie na przewygodnej kanapie i plotkowałyśmy. I nawet nie wiedziałyśmy kiedy minęły nam 3 godziny. A co fajknego to można tam sobie kupić orenżade w takiej samej butelce jak w tamtych czasach. Jedyną wadą był brak alkoholu bo bardzo nam brakowało lampki czerwonego winka przy takich babskich pogawędkach. Ale z drugiej strony przynajmniej nie było tam żadnych lumpów itp.
Aguś super z tą umową. To masz teraz jedno zmartwienie mniej. Dota fajnie tak dostać prezent z braku okazji. Ja w piątek dostałam od R 300zł na nowe buty i pokupowałam sobie takie ładne.
Amelucha już kursuje od 7 rano... jeny ale ona ma energię... cały czas łazi... od kąd się nauczyła sama chodzić to nie idzie jej zatrzymać
Dota to dawaj foty :-) i co to za cudeńko?
Weronika eee to i Ty miałaś miły weekend ;-)
Mi sie marzy rower... Mój niestety trafił w czyjeś ręce... W zeszłym roku D z moim ojcem coś tam wyciągali z garażu i wystawili rower, garaż zamknęli i odjechali... A rower został i ktoś sobie wziął... ehhh chłopy...
Ale w czerwcu będę miała trochę pracy to może sobie uzbieram... i fotelik dla Julci kupię... będziemy sobie śmigały ;-) Niestety najpierw musimy spłacić auto... Jeszcze jedna rata została, rejestracja i ubezpieczenie...
Więc w lipcu może doczekam się lodówki...
Poza tym to zaraz pójdę położyć potwora do snu ;-) potem zjemy rosołek i na dwór... Ma padać... hmm... oby nie... ;-):-)