A mi się cholernie wyc chce ,ale łykam gule w gardle co by moj Patryk nie widział ze matka sie rozkleja. Wlasnie sie pozegnałam z mezem ,pojechał do tej zasranej Holandii.Pewnie w nocy zajedzie na miejsce.Za miesiac wroci ,bo musi papiery załatwic do auta ktore kupil tydzien temu ,niby miesiac to nie duzo a jednak mnie to przeraza.Niewiem jak to zniose.Samotnosc mnie dobija.Pocieszał mnie ze bede miała Patryka przy sobie i ze czas szybko zleci.W sierpniu planujemy wakacje we Włoszech ,tam mieszka dobrych kilka lat moj brat z rodzinka.Obiecał ze sobie odbijemy ten czas rozłąki ,ale chocby niewiadomo co mi dzisiaj mowił i tak mi strasznie smutno.A zauwazyłam ze w ciazy wszystko 1000 razy bardziej mnie rozczula i wszystko jest bardziej straszne dla mnie. Nie wyjezdza pierwszy raz ,dawalam sobie rade wczesniej i nigdy nie chciało mi sie płakac jak sie zegnalismy a dzisiaj masakra ,cały dzien ryczec mi sie chce.
NO i sie wyzaliłam ! Przepraszam ! Jutro bedzie lepiej !