No i oczywiście dalszy ciąg nadrabiania...
Stasiu i Weroniczko - wszystkiego najlepszego! O kilka minut spóźnione, ale miałam nadzieję, że zdążę dobrnąć chociaż do 6000 strony...
Ja też z migrenowców... Po tatusiu ponoć. Pocieszę Was - to z wiekiem słabnie i kiedyś podobno mija ;-) Przynajmniej tacie minęło i łudzę się, że mi też kiedyś przejdzie. A na razie Ketonale, Nimesile, Etopiryny, Pyralginy i inne środki nie są mi obce. A najlepiej jakiś lek, poducha na głowę, całkowita ciemność i cisza i najlepiej uchylone okno, żeby świeże powietrze wlatywało. Kilka godzin w takich warunkach i mogę zacząć egzystować na nowo. U mnie to podobno coś z ciśnieniem, jaskrą, oczami, stresem i zatokami ma wspólnego, ale nikt dokładnie nie określił co jest decydujące.
Karnitynko - ja też daję słoik, potem trochę herbatki na popicie i dopijamy mlekiem. CIągle się jeszcze boję, że na coś się uczuli i daję jej niewiele. Doszłam do max. 7 kosteczek mrożonek, czyli mniej więcej pół małego słoiczka. Raz dostaje owoce, których nie lubi za bardzo i je tylko jeśli są z bananem, raz dostaje warzywa, które muszą zawierać choć trochę kukurydzy ;-) Tak więc Misia gustuje w długich, żółtych i tuczących roślinkach ;-)
Ehhh, dzisiaj jadę na płukanie zatok antybiotykiem, zrezygnowałam z antybiotyku domięśniowego mimo, że wykupiłam ... dostałam jeszcze wziewny antybiotyk bioparox, czytałam, że działa miejscowo i nie przenika do krwiobiegu : ) jeszcze nigdy nie dostałam 3 antybiotyków jednocześnie
Mam nadzieję, że to płukanie zatok to nie punkcja. Jeśli tak, to bardzo Ci współczuję! Ja do dziś na dźwięk tego słowa mam odruch paniki. Gdy byłam mała to miałam zalecone punkcje zatok, koszmar! Dobrze, że raz mama nie mogła ze mną iść i poszedł tato - uratował mnie mówiąc, że jego córka nie będzie zmuszana do takich katuszy i tortur, że cała przychodnia słyszy a on widzi krew lejącą mi się z nosa (przepraszam, że tak obrazowo).
A tak swoją drogą to czy te antybiotyki nie niwelują się nawzajem? Bo wiem, że im więcej bierzesz tym słabiej działają i w końcu przestają zupełnie. Oby Ci pomagały!
A i pytałam o te czerwone plamki z tyłu główki - to naczyniaki czy jakoś tak...podobno 80 % dzieci je ma
Misia ma też. Takie jakby pajączki na tyle głowy. Nam powiedzieli, że do 2 lat powinny zniknąć, a jak nie to się je zamyka laserem czy coś. Ja też będąc dziecięciem miałam cały tył głowy w tym i nie ma śladu nawet.
No i jadę dalej... Jak dobrze, że Młoda śpi a Marcin się kąpie ;-)