reklama

Grudzień 2011

hej laseczki!

dzisiaj miałam okazję poznać naszą Sosnowiczankę i jej blondaska Alanka. Boski jest, pojechałam z siostrą po Molly a mały już na wejściu stanął przy mnie i zagadywał po swojemu:) najlepsze było jak mi się władował na ręce, mówię mu że idziemy papa a ten pomachał wszystkim i heja. Jak go odkładałam to dalej uparcie że on chce ze mną papa:).
przy okazji...
Miło mi Cię było Marta poznać.
Molly już śpi w swoim kojcu, wylizała już Wiki po nosie, zdążyła już oznaczyć nowe miejsca;p
A swoją drogą wszystkie psiaki są cudne.

wracając dostała tel. z domu że mała ma gorączkę.. no i kur... klops za długo już chodziła do żłobka całe 12 dni.
 
reklama
Mla, byloby zbyt pieknie, Q nadal siura w pampa nocami, ale zauwazylam, ze sika tylko tak do polnocy, pozniej bylabym juz w stanie zaryzykowac zdjecie mu pampka, ale warunkiem jest to, zeby nie zbudzil sie juz do rana i nic nie podpijal.
Hania poki co cale noce jest w jednym pampku i daje rade :)

Kupinosia, Hania sie najada, az nadto, ja mam nadprodukcje, M. uparcie twierdzi, ze spokojnie wykarmilabym bliznieta. Pytam, bo zaczynam sie mentalnie przygotowywac do tego, ze po nowym roku Hania juz zacznie normalnie jesc. O ile dobrze pamietam, Ty bardzo powoli rozszerzalas diete, duzo probowalyscie, zanim normalne jedzienie stalo sie calkowitym posilkiem Kasi.

Jak juz o laktacji, to naprawde strasznie duzo mam mleka, juz kilka razy mi sie zatory wrecz robily, ostatnio o maly wlos skonczyloby sie zapaleniem piersi, mialam temp prawie 39st, dreszcze, jak na grype, chodzilam zgieta w pol i obolala, tragedia. Na szczescie Hania ladnie wszystko sciagnela, choc jeszcze przez kilka dni po tej akcji piers mnie niesamowicie bolala.
 
Wpadam późną już porą. Trochę zmęczona po zumbie, ale szczęśliwa :-DDzisiejszy dzień był dla mnie taki "szybki". Byłam z Natalką u ortodonty. W gabinecie nie spędziłyśmy nawet 5 min, ale zostawiłyśmy 50zł :szok: Uruchomiła jej druciki na jedynki, ale Natalkę bolą te ząbki. Zobaczę co będzie dalej, bo jak się nie przyzwyczai to muszę z nią znowu jechać.
P. jutro chce jechać na zakupy świąteczne, ale ja nie mam zielonego pojęcia co kupić:baffled:

Dobra, będę uciekać, może jeszcze poczytam BB i do jutra. Spokojnej nocy.
 
Przepraszam, że nic się nie odzywam, ale chyba powoli mi się włącza senność bo cały dzisiejszy dzień byłam nie do życia :dry:

Rano wyskoczyłam z Gabi na ważenie i mierzenie. W dalszym ciągu ładnie oscylujemy na 75 centylu, a od lipca urosła 5cm :szok: :-)
Rano mam wizytę u lekarza rodzinnego, nie oczekuję niewiadomo czego bo angielska służba zdrowia jest jaka jest :-p Ale pewnie umówią mnie do położnej na pierwszą wizytę i założenie książeczki. Rozglądalismy się z G. za prywatnymi położnymi, znalazłam całkiem niedrogo możliwość zrobienia prywatnego usg, po mikołajkach pewnie się wybierzemy :-)

No i zaczynam się stresować, jak i kiedy powiem o ciąży w pracy... Nie chcę powtórki, zwolnienia, braku kasy... Strasznie się boję :-(
 
Sergee ... z pracą faktycznie kiepsko... trzymam kciuki, aby normalnie udało się wszystko !!

Maleństwo - bardzo mi przykro z powodu psiaka:-(

Asko - ale super!!
Kota - może ogloś się jako mamka , trochę dorobisz;-)

My dziś sami do wieczora, jak nie będzie padać, to wyjdziemy trochę na spacer.
 
Kupinosia, przykro mi z powodu Twojej (M) babci :(

Izu, Tymek zapowiada się na niezłego agenta. U nas w rodzinie jest podobny hit. Szwagierka poszła zapłacić w przedszkolu za dodatkowy angielski mojego chrześniaka, a pani mówi, że Daniel się wypisał. Jak to się wypisał???? No tak, przyszli z kolegą i powiedzieli że się wypisują :)

Kota, uważaj z tą nadprodukcją. Pamiętam ile Inka wycierpiała z tego powodu. I Maxwell. No właśnie, co z naszą Maxwell??? Zmieniła mieszkanie i przepadła ;)

Sergiku, z pracą rozegraj wszystko na spokojnie Przede wszystkim poczekaj, aż się przekonasz czy w tej ciąży będziesz w dobrej formie i będziesz mało kłopotliwym pracownikiem ;)

A u nas kiepsko. Ostatnie 2 dni Ema była płaczliwa. Wczoraj, mimo że spała w dzień u babci, tak coś za nią chodziło, że aż z żalu usnęła. Jak się obudziła o 18, to znowu był problem wieczorem. A w nocy płacz od 4 do 5. Najpierw, że mleko, jak się nie dało, to sok, a że się nie dało, to.... "pieluśka pikadza", że niby mam jej ściągnąć pampka. Jakoś nie marzę o przesikanym materacu, więc tak się bujałam z nią godzinę po domu, bo miała na przykład fajny pomysł, żeby wziąć ją na ręce, pójść do kuchni i tam stać :/ No ale dotrwałyśmy do rana bez mleka i to się liczy.
 
Maleństwo - przykro mi...szkoda psiaka, ale jak chorował to teraz sobie odpocznie...
Izu- Tymek niezły, no to na wsi już wszyscy wiedzą:-)
Ja ubrałam dzisiaj kieckę i czekam na te 12 stopni, które miało być i słońce, ale jakoś nie widać.
Jakoś jestem zmeczona w tym tygodniu - może jakieś przesilenie albo kryzys wieku średniego:cool2:, bo dopiero jest środa, a mężol w piątek dopiero przyjedzie.
 
Czesc kochane:)

Wróciłam z pracy właśnie. Zaraz ubieram Alanka i idziemy na jakieś zakupy. Rano lało a teraz jest ładnie, nawet słonko świeci.

Asko mnie również bardzo miło było Cię poznać :))) napisz kochana jak Mollunia po pierwszej nocy w nowym domku. Przypuszczam ze siostry córunia to z wrazenia spać nie mogla;) A u kogo w pokoju spał piesek? Fifka nawet jakoś specjalnie nie szukała jej po domu, jakby wiedziała ze Molly ma swój domek... Tylko mnie jakos smutno, bo jak pieski zawsze przytulone w trójkę spały to dziś w nocy były tylko dwa.... A dziś jadę zawieśc pani Freda, bo bardzo mnie prosiła, to juz tylko Belcia nam zostanie.... buuuuu :-(:-(:-(
Wczoraj zrobiłam ostatnią, pamiątkową fotkę moich pieseczków razem:
DSC01270.jpg

Agapa to szybko te swiąteczne zakupy u was... Ja jak zwykle wszystkie zakupy zawsze robię na ostatnią chwilę i pewnie pojadę na swiąteczne zakupy dopiero w wigilię :P

Kupinosia przykro mi z powodu babci ...

Maleństwo ja tu o moich pupilach opowiadam a ty swojego straciłaś... ;(((
Strasznie i przykro.
 

Załączniki

  • DSC01270.jpg
    DSC01270.jpg
    23,9 KB · Wyświetleń: 58
reklama
U nas też brzydko/ mgła od rana, ciemno i pada...brrrr...

Elenka od wczoraj ze mną w domu. Z poniedziałku na wtorek źle spała, mocno zaczęła kaszleć, a obudziła się z zaropiałym i podpuchniętym oczkiem i z katarem. Lekarz powiedział, że to coś wirusowego, mamy kropelki na oczko i syrop. Ech, cały czas coś, choc nie powiem, ucieszyłam, się, bo po tym paskudnym kaszlu byłam pewna, że zapalenie oskrzeli się wróciło, ale czyściutko :-)

Młoda od paru dni, chodzi po domu i jak mnie straci z zasiegu wzroku, woła: mama, gdzie jesteś?
Takie to słodkie :-)
A dzisiaj np. przed drzemką wzięla sobie podusię, kocyk i położyła się na podłodze, po czym pokazuje na koz i mówi: psiklij (przykryk) ;-) coś jej się zaczyna zmieniać z tym przykrywaniem, bo od 6 tego m-ca nie było szans na kocyk czy kołderkę, elenke od tamtej pory śpi w śpiworze
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry