Ja przyznam szczerze, że każda godzina jest dla mnie teraz niepewna. Trochę siedzę jak na szpilkach. Coraz częściej łapią mnie skurcze, ale na razie to chyba jeszcze nie czas, bo nieregularnie. Takie kłucia w podbrzuszu. No i jak mała się kręci to tak jakoś napiera na dół, jest juz dość nisko ułożona. Nie jest to fajne. Najgorsze są noce, budzę się z takim napięciem w brzuchu, biegam do łazienki. Czasem jak jestem bardziej zmęczona to jakos uda sie przespać nocke i jest ok, ale tylko czasem. Nieraz mam wrażenie, że tylko ten pessar wszystko trzyma. Jeszcze dwa tygodnie, moze się wytrzyma, moze nie.. Łudzę się, ze po porodzie będzie lzej nam obu,ale wiadomo jak to jest po ... czasem chciałabym juz być po, ale mam nadzieję, ze to nie będzie jeszcze dziś, bo jestem sama w domu z synkiem. Także dziś zachowuję spokój i odrzucam od głowy wszelkie sytuacje z kierunkiem-->szpital....