reklama

Halo halo styczen 2019

O, a rodziłaś może w Poznaniu? Bo ja chyba będę rodzić i zastanawiam się w którym szpitalu. Może Twoje znajome któryś konkretny polecają?



No moja siostra urodziła właśnie 2 miesiące temu i też mi dużo nawet nie opowiadała, chyba żeby mnie nie straszyć w tej ciąży :) Ale mówiła, że da się przeżyć. Widać, że przynajmniej normalnie siadała, chodziła, mimo, że ją nacinali.

Dziewczyny, a robicie coś konkretnego, żeby uniknąć nacięcia w miarę możliwości? Ja słyszałam, żeby ćwiczyć mięśnie Kegla, a potem masować krocze olejami. Macie z tym jakieś doświadczenia, albo planujecie?

Jak chodziłam w poprzedniej ciąży do szkoły rodzenia to polecali chyba od 8/9 miesiąca olej z wiesiołka doustnie i dopochwowo chyba po 4 kapsułki i od 9 miesiąca picie herbatki z liści malin. Robiłam tak i przy moim dosyć ekspresowym porodzie tylko lekko pękłam. (Oczywiście też ćwiczyłam)
 
reklama
O, a rodziłaś może w Poznaniu? Bo ja chyba będę rodzić i zastanawiam się w którym szpitalu. Może Twoje znajome któryś konkretny polecają?



No moja siostra urodziła właśnie 2 miesiące temu i też mi dużo nawet nie opowiadała, chyba żeby mnie nie straszyć w tej ciąży :) Ale mówiła, że da się przeżyć. Widać, że przynajmniej normalnie siadała, chodziła, mimo, że ją nacinali.

Dziewczyny, a robicie coś konkretnego, żeby uniknąć nacięcia w miarę możliwości? Ja słyszałam, żeby ćwiczyć mięśnie Kegla, a potem masować krocze olejami. Macie z tym jakieś doświadczenia, albo planujecie?

Jak chodziłam w poprzedniej ciąży do szkoły rodzenia to polecali chyba od 8/9 miesiąca olej z wiesiołka doustnie i dopochwowo chyba po 4 kapsułki i od 9 miesiąca picie herbatki z liści malin. Robiłam tak i przy moim dosyć ekspresowym porodzie tylko lekko pękłam. (Oczywiście też ćwiczyłam)
 
Jeżeli chodzi o rodzenie z mężem to uważam, że to musi być wspólna decyzja ;) przy pierwszym porodzie chcielismy rodzić razem z mężem i bardzo mi się przydał w 1 i 2 fazie porodu, ale na końcówce jak już takie porządne skurcze się zaczęły, że nie mogłam normalnie myśleć a on mnie zapytał czy chcę telefon żeby sobie coś tam popatrzeć to go wyprosiłam :D wrócił na przecięcie pępowiny, przy tym porodzie też chciałabym mieć go ze sobą, ale nie wiem czy to wyjdzie, bo ktoś musi się zająć starszym dzieckiem. Mąż się przydaje, zawsze a to coś poda do picia czy do jedzenia, może też zawołać położną jak będzie potrzeba (szczególnie że przy pierwszym porodzie cały czas byłam podpięta do ktg) no i poród trochę trwa, przyda się towarzystwo :)
 
O, a rodziłaś może w Poznaniu? Bo ja chyba będę rodzić i zastanawiam się w którym szpitalu. Może Twoje znajome któryś konkretny polecają?



No moja siostra urodziła właśnie 2 miesiące temu i też mi dużo nawet nie opowiadała, chyba żeby mnie nie straszyć w tej ciąży :) Ale mówiła, że da się przeżyć. Widać, że przynajmniej normalnie siadała, chodziła, mimo, że ją nacinali.

Dziewczyny, a robicie coś konkretnego, żeby uniknąć nacięcia w miarę możliwości? Ja słyszałam, żeby ćwiczyć mięśnie Kegla, a potem masować krocze olejami. Macie z tym jakieś doświadczenia, albo planujecie?

Tak, rodziłam w Poznaniu, w Św. Rodzinie, ale to było 9 lat temu. Wtedy trwał remont porodówki i po porodzie leżałam na patologii ciąży. Wspominam dobrze, No jak to w szpitalu, wiadomo że nie hotel pięciogwiazdkowy [emoji6] Ja zawsze wychodziłam z założenia, że urodzić trzeba, nieważne w jakim szpitalu, byle opieka neonatologiczna była dobra, dla mnie to jest najważniejsze.
 
reklama
Pytam się bo jak byłam ostatnio na wizycie u mojego lekarza to mówił "chyba Pani nie bierze na porodowke swojego męża, 60% małżeństw się rozwodzi po tym jak razem byli na porodowce i że częściej są wtedy komplikacje podczas porodów jak jest mąż" mówił że maz powinien czekać w domu i z sąsiadem opijac jak już urodze. Strasznie pesymistycznie był nastawiony na poród rodzinny

Co za bzdury, masakra. Zmień lekarza czym prędzej [emoji6]
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry