7axe7, a byłaś u lekarza? Może coś Ci przepisze to się lepiej poczujesz.
My siedzieliśmy w domku przy słodyczach, mąż przy winku, a ja przy jabłkowym ekologicznym i bezalkoholowym szampanie;-) Oglądaliśmy film z wesela mojej przyjaciółki, który odbył się w tym roku w sierpniu, miesiąc przed moim porodem, więc nie zjechaliśmy wtedy do Polski. Klimacik z filmu weselno-góralski jakoś się nam udzielił, zwłaszcza że mąż popijał winko dość dzielnie;-)
Janek długo nie mógł zasnąć, cały czas jakiś niespokojny. Chyba budziły go wybuchy i petardy. Usypialiśmy go aż 2 godziny, bo normalnie tak do 30 minut schodzi, albo i szybciej. Natomiast fajerwerki o północy go już nie obudziły.