Trochę to nie fajne z jego strony no ale widocznie taki służbista ci się trafił .Ale ja się upomniałam to usłyszałam że w dawce 2x1 jest refundowane a ja mam 3x1
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Trochę to nie fajne z jego strony no ale widocznie taki służbista ci się trafił .Ale ja się upomniałam to usłyszałam że w dawce 2x1 jest refundowane a ja mam 3x1
Na to wpływu nie mam. To u was kurcze z tymu wadami ja wiem, pisałaś że jesteście pod 40, ale mimo to te wady dziwne. A mówił Ci lekarz że to i tak oni wykrywają ileś tam wad kariotypow a jest wiele których oni nie znają.... może coś jednak jest a oni tego nie widzą. Patrz jak medycyna poszła jmdo przodu, ja się zgodziłam na badania chorych zarodków bo nie wiem, czy moja córka będzie tego potrzebowała za kilka lat.Trochę to nie fajne z jego strony no ale widocznie taki służbista ci się trafił .
Moim zdaniem przy podchodzeniu do ivf kariotyp pary powinien być standardem. W sumie ciekawe dlaczego nie jest.
Ja również invimed wro. Mam dziecko z ciąży naturalnej. Mimo to mój lekarz (MT) powiedział że bez kariotyp'ów nie podchodzi do ivf. Bo może się zdarzyć że dziecko zdrowe a wadę jakąś mamy. Więc to chyba nie zależy od kliniki a od konkretnego lekarza jakie on ma standardy.@Flavinka
Nie mam pojęcia…. Lekarz powiedział że skoro jest zdrowy syn, nie ma potrzeby badań genetycznych….
Chodzę do dr Gi…. lera w invimedzie we Wrocławiu, wszyscy go polecają, nie ma złego słowa.
Teraz całkowicie zgłupiałam![]()
no na to wygląda…Ja również invimed wro. Mam dziecko z ciąży naturalnej. Mimo to mój lekarz (MT) powiedział że bez kariotyp'ów nie podchodzi do ivf. Bo może się zdarzyć że dziecko zdrowe a wadę jakąś mamy. Więc to chyba nie zależy od kliniki a od konkretnego lekarza jakie on ma standardy.
Wiesz to nie do końca jest tak, że naturalnie jest znacznie więcej zdrowych dzieci. Przy ivf tych komórek jest dużo więcej niż przy standardowej owulacji. Są zapładniane, część przestaje się rozwijać, część dotrwa do blastocysty. Wiesz to, bo wszystko odbywa się w laboratorium w kontrolowanych warunkach. Jeśli nie są badane, to niestety nie ma gwarancji, że są zdrowe, a jeśli mają jakieś wady to najczęściej się po prostu nie zagnieżdżą po transferze albo nastąpi poronienie na wczesnym etapie. Teraz weź pod uwagę to, że starając się naturalnie nigdy nie wiesz czy w ogóle doszło do zapłodnienia. Może udaje się nawet i co miesiąc, tylko niestety zarodek jest za każdym razem z wadami więc się nie przyjmuje, albo właśnie dochodzi do ciąży biochemicznejno na to wygląda…
I to rzeczywiście loteria totalna….
Zastanawiam się czego to jest wynikiem przy ivf, skoro naturalnie jest znacznie więcej zdrowych dzieci, a przy ivf okazuje się ze jest inaczej…
Ile czeka się na wyniki kariotypów?
właściwie wszystko to jest logiczne, i od transferu wszystko odbywa się już naturalnie, a jednak czasem potrzeba takiego obszernego wyjaśnieniaWiesz to nie do końca jest tak, że naturalnie jest znacznie więcej zdrowych dzieci. Przy ivf tych komórek jest dużo więcej niż przy standardowej owulacji. Są zapładniane, część przestaje się rozwijać, część dotrwa do blastocysty. Wiesz to, bo wszystko odbywa się w laboratorium w kontrolowanych warunkach. Jeśli nie są badane, to niestety nie ma gwarancji, że są zdrowe, a jeśli mają jakieś wady to najczęściej się po prostu nie zagnieżdżą po transferze albo nastąpi poronienie na wczesnym etapie. Teraz weź pod uwagę to, że starając się naturalnie nigdy nie wiesz czy w ogóle doszło do zapłodnienia. Może udaje się nawet i co miesiąc, tylko niestety zarodek jest za każdym razem z wadami więc się nie przyjmuje, albo właśnie dochodzi do ciąży biochemicznej![]()
To jest Wasz wybór, jeśli lekarz nie wymaga od Was badania kariotypów to nie musicie tego robić, ale może to potencjalnie zaoszczędzić trochę czasu i zdrowia psychicznego, więc jeśli macie na to fundusze to według mnie warto
U nas np kariotypy wyszły prawidłowe, udało się uzyskać 4 zarodki. Od razu zakładałam, że w razie gdyby te 4 transfery się nie udały, to na 100% przy kolejnym podejściu chciałabym je dodatkowo zbadać genetycznie. Pierwszy transfer zakończył się biochemem, obstawiam że pewnie właśnie z winy zarodka, bo kolejny już się udał.
Myślę ,że gdyby zarodki były nosicielami to byś o tym wiedziała .Nie dostałaś wyniku badań zarodków ? U nas było opisane przy każdym zarodku .U nas kariotypy ok niby można by zrobić badanie WES ale szczerze mówiąc jego koszt jest trochę za wysoki wolałabym tą kasę przeznaczyć właśnie na PgtA .Mam znajoma której mąż ma jakąś translokacje w kariotypie i wyszło to dopiero przy (3-4 procedurze ) bo w końcu ktoś kazał im zbadać kariotypy .Wyjaśniło się dlaczego ich zarodki albo padały w hodowli albo były nieudane transfery .Genetyka to jeszcze w dużym stopniu dla nas tajemnica jest tyle wad nieopisanych które wystąpiły .Na FB jest fajna grupa gdzie czasem ludzie szukają innych osób z podobnymi wadami można tam sporo się dowiedzieć .W załączniku wynik naszego PgtA .Na to wpływu nie mam. To u was kurcze z tymu wadami ja wiem, pisałaś że jesteście pod 40, ale mimo to te wady dziwne. A mówił Ci lekarz że to i tak oni wykrywają ileś tam wad kariotypow a jest wiele których oni nie znają.... może coś jednak jest a oni tego nie widzą. Patrz jak medycyna poszła jmdo przodu, ja się zgodziłam na badania chorych zarodków bo nie wiem, czy moja córka będzie tego potrzebowała za kilka lat.
Ps. Zarodki które mam też nie wiem czy są nosicielami, chyba powinni mnie poinformować. Ale nosicieli czyli takich jak ja też się transferuje.