powiem tak... odbudować dobrą florę bakteryjną po jej zniszczeniu jest niezwykle trudno. ja próbuję z miernym skutkiem od pół roku. a grzybica wraca, mimo leczenie mnie i męża. tak to jest, jak w posiewach pochwy wychodzi brak Lactobacillusów :-(
od 3 miesięcy regularnie łykam LaciBios Femina, dzień w dzień. i dopiero na ostatnim posiewie wyszło, że wreszcie pojawiły się pałeczki kwasu mlekowego. aha, żeby nie było, Lactovaginal dopochwowo poleczeniu lekami przeciwgrzbiczymi też stosowałam. zrobiłam też badanie kału na grzybicę ukladu pokarmowego i teoretycznie jej nie mam, bo wynik był negatywny, badanie krwi na cukier,żeby wykluczyć ewentualną cukrzycę - też było dobre.
w ciąży grzybica przytrafiła mi się tylko razi szybciutko zwalczyłam ją dopochwowym clotrimazolem.
gorzej poporodzie, najpierw męczyłam się z infekcjami towarzyszącymi nadżerce, a po skończeniu karmienia piersią synka (bylam na diecie ze względu na jego skazę białkową) zaczęła się walka z grzybicą :-(
chyba warto zapobiegać niż leczyć, aczkolwiek jak już dojdzie do zapalenia grzybiczego toLaciBios tego nie wyleczy, będą potrzebne leki antygrzybicze.
tylko czemu te 10 kapsłek musi być tak drogie
