• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

jezyki obce

Moj jest wychowywany dwujezycznie i moge stwierdzic, ze zdecydowanie nie zaczal pozniej mowic niz inne dzieci w jego wieku, a wrecz przeciwnie, zaczal mowic proste dwuwyrazowe zdania majac 1 i 10 miesiecy, wiec dosyc wczesnie. W ten sposob chyba obalil mit o poznym rozwoju jezykowym u dzieci wielojezycznych:tak:. Wszystko zalezy od dziecka od jego predyspozycji, pamieci i zdolnosci jezykowych a nie od ilosci jezykow. Naturalnie, ze czasami na moje polskie pytania odpowiada po niemiecku:tak::-D ale juz powoli zaczyna rozumiec to, ze z mama rozmawia po polsku a z tata po niemiecku:tak:
 
reklama
ciekawe jak nasza mala przezyje eksperyment.. ja po polsku, maz po grecku, my razem po angielsku a ja do tego jeszcze po hiszpansku :-D relacje zdam za poltora roku :-D:-D:-Da pozniej najlepiej puscic do szkoly gdzie bedize jeszcze jakis jezyk obcy inny :-D:-D
 
hmm a czemu myslisz ze dziecko przez znajomosc kilku jezykow zacznie pozniej mowic, czytalam ze dzieci generalnie w roznym wieku zaczynaja mowic, a kilka jezykow od kolyski i bardziej rozwiniety mozg jak tych dzieci co maja jeden..
To w teorii, ale z rodzin dwujezycznych, ktore znam dzieci zaczely mowic pozniej. Moze i nie jest to norma, ale wole sie nastawic niz stresowac pozniej ze mala nie mowi:sorry2:
 
Sadze ze wszystko zalezy od dziecka.Moja pierwsza corka jest jednojezyczna a zaczela mowic dopiero po ukonczeniu 4 lat.Teraz ma 6 i buzia jej sie nie zamyka(chyba nadrabia:-D)
A z kolei corka moich najomych ma zaledwie roczek i mowi juz poszczegolne slowa w 2 jezykach:szok:
 
Kajetan jest na razie dwujęzyczny, właściwie biegle włada dwoma językami, ale uczy się trzeciego.
Ma 5 lat i 9 miesięcy i chodzi do angielskiej szkoły, ale naukę zaczeliśmy jeszcze będąc w Polsce, kiedy miał 4 lata. Była to naka metodą Helen Doron i w naszym przypadku bardzo się sprawdziła.
Wiadomo, że kwestia nauki i zapamiętywania, to sprawa indywidualna, ale ja jestem zdania, że im szybciej dziecko zacznie się oswajać z językiem obcym, tym więcej zostaje mu w głowie.
Poza tym oprócz zajęć w szkołach językowych dysponujemy teraz całą masą interaktywnych środków w obcych językach, można włączać dzieciom bajki po angielsku, norwesku, niemiecku, rosyjsku, francusku etc....gry, zabawy.
Łatwiej jest dzieciom, które mają dwujęzycznych rodziców, bądź mieszkają w obcych krajach, ale to nie zanczy, że nie można się nauczyć obcego języka w Polsce.

I pozostaje jeszcze kwestia nauczania: dobry nauczyciel, to tylko połowa sukcesu, bo jeśli dziecko nie będzie się chciało nauczyc, to nauczyciel, choćby stanął na głowie, to łopatą nie nałoży!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry