jeszcze jakis tydzien temu uważałam,ze skoro moje dziecko tak dużo cyca to na pewno się najada i tak jednego dnia musieliśmy wybyć z domu na kilka godzin - cały czas w rozjazdach, więc stwierdziłam,ze nie bedę nic wydziwiać z obiadkami w drodze i "zabrałam" ze sobą cyca (cycaliśmy w aucie). Po powrocie do domu moje dziecko było tak wygłodniałe, że musiałam mu szybciutko podać słoiczek - dałam mały z rybką, a on ku mojemu zaskoczeniu po zakończeniu zacząl domagać się więcej, więc moja teoria z najadaniem się cycem runęła. Jakoś dzień, dwa po tym miałam zastój w jednej piersi, młody się buntował i nie chciał ściągać z "nielecącego" cyca, więc po rozgrzaniu i rozmasowaniu udało mi się ściągnąc laktatorem - z pełniutkiego cyca ściągnełam jedyne 50ml. Od tamtej pory zaraz po cycaniu zaczęlam młodemu podawać kaszkę na noc - i o dziwo wciągał tej kaszki 200ml! Cóż trzeba się pogodzic z faktem, że moje dziecko woli konkrety i w tej chwili cyc to tylko dokładka po obiedzie, przekąska w ciągu dnia, tudzież przytulanka w ciągu nocy :-)