Miałam kolkę nerkową w ciąży. Przechodziłam z bólem dwa dni, bo dawałam radę, a lekarka u której byłam stwierdziła, że mogę mieć skurcze przepowiadające i mam niski próg bólu. Na trzeci dzień ból był już nie do wytrzymania, pojechałam do mojego prowadzącego i od razu dostałam skierowanie do szpitala.
Nie klóciłam się, bo z bólu ledwo chodziłam, a domowe przeciwbólowe i rozkurczowe nie dawały już rady. W szpitalu byłam 8 dni, dostałam antybiotyk bo już był stan zapalny, silne rozkurczowe dożylnie + dużo płynów w kroplówkach i zalecenie picia. Miałam tez konsultacje z urologiem żeby dokładnie ocenił stan nerek, bo wiadomo, że ginekolog ma na ten temat podstawową wiedzę.
Sama po sobie wiem, że w takim przypadku leczenie domowe nie pomaga, a żaden lekarz w takiej sytuacji nie przepisze Ci silnych leków do brania w domu. Nie radzę ignorować bólu i choroby, bo tak jak piszą dziewczyny - nerka może zatkać się całkowicie i może dojść do urosepsy, a wtedy może być za późno i dla Ciebie i dla malucha. oczywiście to skrajne przypadki, ale moim zdaniem lepiej dmuchać na zimne
