Widzę, że wizyty udane. Trzymam kciuki za wieczorne wizyty. Ja dzisiaj tylko przez tel. rozmawiałam z ginem. Znaczy sam do mnie zadzwonił(a ja miałam dzwonić - uprzedził mnie) zapytać jak się czuję, bo jutro wyjeżdża i nie będzie go przez tydzień. Więc dzisiaj przeprowadziłam rozmowę z małym, żeby przez tydzień nie wpadł na pomysł wyjścia na świat, że jak tyle wytrzymał w brzuszku to ten tydzień niech siedzi dalej. Wizytę mam 3.04 więc wtedy mam nadzieję coś się zacznie dziać i do świąt urodzę.
Ja kopniaki odczówam w żebra i boczki, a rączkami boksuje w pachwiny.
Ja kopniaki odczówam w żebra i boczki, a rączkami boksuje w pachwiny.


masakra ale bolało. powiedziała ze wszystko jest zgładzone- nie ma szyjki, miękkie, i główka dzidzi prawie w kroku. powiedziała ze powinnam na dniach urodzić ale różnie to bywa
dzidzia przybrała przez tydzień ok 200g wazy teraz 3557g.
ale jak trzeba to trzeba, wody naszczescie sie niesacza, bo tez mam takie uczucie ze cieknie ze mnie. Cale szczescie nic zlego sie niedzieje, tylko gin nieumial konkretnie powiedziec dlaczego ten czop dzis byl zielony, stwierdzil ze moze tobyc spowodowone infekcja ktora sie wlasnie przyczepila, wiec dostalam odrazu globulki, mam nadzieje ze pomoga.
, ale już jest ok.
a pozatym nic mi nie dolega, niestety.... ja już chcę rodzić!!!!
