Gabi, to faktycznie niezbyt wesoło. Ja mam nadzieję, że zaraz będzie piękna wiosna i choroby się skończą.
Jestem pełna podziwu dla dziewczyn, które potrafią się kilka dni nie odzywać... ja bym nie wytrzymała. Pomijając fakt, że na mojego fochy i obrażanie się nie działa, wrzaski przetrzymuje ze stoickim spokojem i dopiero jak się wyładuje zaczyna ze mną rozmawiać... Czasami jest to okrutnie dobijające.
Ancia nic się nie martw, cc nie jest takie straszne. Ja w rezultacie tak urodziłam Krzyśka i świetnie się przy tym bawiłam ;-) Zaczynałam rodzić sn, ale w trakcie wyszło że nie dam rady, więc jak już po bólach partych dostałam znieczulenie zoo, to zrobiło mi się taaaaaak błogo. Przy okazji towarzystwo lekarsko pielęgniarskie było tak rozkosznie wesołe, że naprawdę miło wspominam.
Sirunia dołączam się i ja do życzeń, wszystkeigo najlepszego.
Widzę że koleżanki twardo pracują. Podziwiam. Ja w pierwszej ciąży miałam zamiar pracować najdłużej jak się da, ale jednak stres zrobił swoje i trochę po połowie wymiękłam. Teraz od początku zapłanowałam, że po nowym roku idę odpocząć...
AsiekZ nie zazdroszczę Ci boleści. Ja przerobiłam paskudne bóle w pachwinach, do tego stopnia że ciężko było mi chodzić, ale teraz jakoś przeszło. Teraz to trochę kręgosłup czuję, no i ciągnący brzuch... ale to juz do przetrwania. Mam nadzieję że Tobie też przejdzie.
Auliya, wszystkiego co naj.... szybkiego porodu i grzecznego dzidziusia.
Klucha nie ma co, fajną teściową ma Twoja kumpela... ja bym jej więcej za próg nie wpóściła.
Ja teściów mam w Warszawie, ale wiem że jak będę potrzebowała to teściowa przyjedzie i we wszystkim pomoże. Tylko nie wiem czy wolę żeby przyjechała jak będę w szpitalu i zajęła się chłopakami, czy jak juz będę do domu wracać, żeby mnie trochę wesprzeć i odciążyć. A może uda się że poprostu dłużej posiedzi... Pożyjemy, zobaczymy. Fakt, że rodziców mam prawie pod ręką, ale to starsi ludzie i może być ciężko im zająć się niesfornym trzylatkiem.
No dobra, czas się wziąć za jakiś obiad.