Witam,
Przepraszam, ale nie jestem za bardzo w temacie. Wczoraj Oliwka się rozchorowała. Najpierw w trakcie jedzenia kaszki zwymiotowała, później cały czas płakała,co jej się nigdy nie zdarza i była strasznie rozpalona. termometr na czoło pokazywał 38 st, a rtęciowy w pupie zaledwie 37,3. Nie wiem dlaczego, a mierzyłam w pupie 2 termometrami. A jak dotknęła ustami cycusia, to czułam jeden wielki ogień. W końcu dałam jej nurofen i zasnęła u mnie na rękach. Biedulka dzisiaj też wyglądała na chorą, w ogóle humorku nie miała, co chwilę płakała :-(Nie wiem, co się dzieje. Ma jakby troszkę kataru, ząbki nie są napuchnięte. Nie wiem co z tym zrobić :-(Chyba, że wychodzą dolne dwójki, bo jedynek wcześniej też nie było widać, ale tak nagle mi zwymiotowała i od tego się wszystko zaczęło. Macie może jakieś pomysły co to może być?
Nie mam siły, żeby nadrobić,mimo, że do czytania niewiele. Życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji Walentynej :-)