ja po prostu trzymam mocno kciuki za joll, twoje serduszko spokojne i szczescie.
dla mnie najwazniejsze jest to, zeby odnalezc spokoj, zeby dom byl twoja oaza, spokojna, szczesliwa przystania, gdzie zawsze bedzie mozna wrocic i czuc sie bezpiecznie. jesli moj facet, moj malz, mnie oszukiwal, klamal, krecil - to nie byloby tego, nie umialabym byc szczesliwa z takim, ale to jestem ja, i mowie o hipotetycznej sytuacji prawdziwego kretacza i wiecznego klamcy. u ciebie, joll, mam nadzieje, tak zle nie jest i Qlf sie ogarnie, zrozumie blad, przeprosi stukrotnie - glownie chyba za okrutne slowa 'zyj sobie sama jak chcesz' - straszne cos takiego uslyszec, jakby jemu nie zalezalo... szkoda. buziak, kochanie, wszystko sie pouklada.
my leniwa niedziela, as always :-)