bakteria
Fanka BB :)
Ależ Wy piszecie!!
Phelania - super, że z małym się wyjaśniło, że to nic poważnego. Wyobrażam sobie Wasze nerwy i tę całą niepewność.
Smile - i ja się czujesz?
teva - jeszcze trochę... ja też mam dziś ciężki dzień
u nas masakra z emocjami synka: krzyczy na mnie, bije, z jednej strony nie może doczekać się siostry, z drugiej go to czekanie już dobija. Sam z tatą jest super, ze mną ciągle płacz, wrzaski. Kieruję jego agresję na zewnątrz (bijemy łóżko), staram się nazywać z nim emocje, ale dziś się już popłakałam, bo nie daję rady. Sama się denerwuję od tylu tygodni (szyjka, leżenie), a on po dziecięcemu - bezlitosny. Oby ta siostra to był łatwiejszy egzemplarz, ech...
Phelania - super, że z małym się wyjaśniło, że to nic poważnego. Wyobrażam sobie Wasze nerwy i tę całą niepewność.
Smile - i ja się czujesz?
teva - jeszcze trochę... ja też mam dziś ciężki dzień

u nas masakra z emocjami synka: krzyczy na mnie, bije, z jednej strony nie może doczekać się siostry, z drugiej go to czekanie już dobija. Sam z tatą jest super, ze mną ciągle płacz, wrzaski. Kieruję jego agresję na zewnątrz (bijemy łóżko), staram się nazywać z nim emocje, ale dziś się już popłakałam, bo nie daję rady. Sama się denerwuję od tylu tygodni (szyjka, leżenie), a on po dziecięcemu - bezlitosny. Oby ta siostra to był łatwiejszy egzemplarz, ech...
Ja nie muszę co prawda leżeć, a też mi psycha siada. Jestem markotna, nawet rozmawiać z M mi się nie chce, generalnie nic mi się nie chce, tylko naczynia się w kuchni piętrzą. Z tego co pamiętam to położna na SR mówiła, że pod koniec ciąży kobiety mogą wpadać w apatię, wręcz zamykać się niejako w sobie i ja już chyba jestem na tym etapie. Myślę, że pogoda też nie ułatwia sprawy.