no jestem umówiona z nim, że po wynikach bety w poniedziałek podejmujemy dezycje - jak jest mniejsza niż 2000 to dostaję duphaston profilaktycznie, jak większa to szukamy do upadłego pęcherzyka, bo gdzieś być musi.
może nie jest konowałem, ale też sam otwarcie nie krył, że nie jestem łatwym przypadkiem po swoich doświadczeniach i nie do końca wie co wybrać dla mnie najlepszego..nie stwierdził też że to nie jest ciąża, tylko że żadnych oznak póki co nie ma i być może jest dużo młodsza niż zakładamy, nie no taktowny był bardzo, nie mówił, że będzie na pewno ok ale też nie odbierał nadziei. poczekam do pon i wrócę raczej do swojej gin, które prowadziła mi ciążę, bo chociaż przychodzi lekko 2h spóźniona za każdym razem jak gdyby nigdy nic, jest dobra w tym co robi, a jak czegoś nie wie to od razu szuka i kombinuje, a nie zgaduje. no a zrezygnowałam z niej, bo raz chciałam gdzieś bliżej, no i dwa ten czas, mając małego nie mogę sobie pozwolić na spędzanie pół dnia w poczekalni sklinając pod nosem kiedy łaskawie się zjawi waćpanna

no ale trza będzie chyba wrócić na stare śmieci, bo przynajmniej ona mnie zna na wylot już
dzięki
ewwe będzie mi się lepiej spało. poczekam z wyrokowaniem do tego pon. tylko cierpię na wrodzony pesymizm i tak później u mnie wygląda, że poddaję się zaraz na początku. a kropka o której piszesz, te miejsce pod pęcherzyk.. czyli to nie był typowy pęcherzyk jeszcze widzialny? nie dało się nic zmierzyć?
a mówiła Ci coś gin, że macica powiększona etc?