Cześć dziewczyny, czytam Was już od jakiegoś czasu.
Mam 32 lata i jestem w ciąży pierwszy raz po 7 latach starań. Lekarze w zasadzie nie dawali nam szans. Ostatnio nawet gdzieś czytałam, że w naszym przypadku ciąża jest jedna na milion. No to jest

ale to długa historia i może kiedyś opowiem.
Jutro zaczynamy 20 tc i będziemy mieli synka

termin z om: 19 kwietnia
Nie pisałam do tej pory, a czasem nawet starałam się nie czytać, bo nie chciałam przez porównania panikować

Dzisiaj pisałyście o ruchach. Ja czuję codziennie już od dwóch tygodni. I nie tylko na dole. Wszędzie

i pod pępkiem i po bokach, nasz synek potrafi czasem naprawdę mocno kopać
Dlaczego postanowiłam napisać? Bo chciałam spytać czy robicie w ciąży posiew z kanału szyjki? Ja jeszcze przed ciążą non stop miałam jakieś bakterie. W 5tc na pierwszej wizycie lekarz zrobił mi ten posiew i wyszło ecoli, paciorkowiec i kandydoza. Dostaliśmy z mężem leki. Później w moczu wyszły bakterie, więc spanikowałam i zrobiłam posiew moczu, a tam ok, więc odetchnęłam. Zaczęłam jednak pić sok z żurawiny i wodę z cytryną.
W międzyczasie zmieniłam lekarza (też długa historia) i ten obecny jak go ostatnio pytałam o posiew nie widzi potrzeby. Połówkowe mamy 5.12, a ja non stop myślę o tym posiewie... do tego dzisiaj kilka razy zabolał mnie pęcherz (albo już sobie wmawiam

i gotowa jestem jutro jechać robić ten posiew. Mąż powoli ma mnie dość

no sama nie wiem co robić.
I jeszcze jedna (obiecuję, że ostatnia) sprawa. Dzwoniła do mnie wczoraj położna z przychodni, bo chce się spotkać po 21tc. Nie wiedziałam, ale cieszę się, bo będę mogła ją wypytać

Dobra, chyba na dzisiaj wystarczy i tak się rozpisałam