Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Oj tam, siłą rzeczy brzuszek prędzej czy później będzie widoczny. Nie przejmuj sie. Ludzie zawsze gadają i nigdy ich nie uszczesliwisz.Uwaga żale ciężarnej ! [emoji14]
dzisiaj mam jakis przygnebiajacy nastrój. byliśmy z mężem w gościach u jego rodziców, była też jego siostra z mężem i dwójka dzieciaków. ubralam specjalnie opiety sweterek dumna, że wkoncu zaczął rosnąć brzuszek - ja go widzę i mąż też przyznaje że urósł. no i przy stole siedzę wypieta i szczęśliwa i wychodzi rozmowa w stylu - siostra: oooj, myślałam że już będzie widać brzuszek ciążowy taki okrągły a tu jeszcze nic nie ma... a który to miesiąc?
- połowa czwartego
teściowa: ee no to jeszcze za wcześnie, dobrze, lepiej żeby nie rósł za szybko..
i wieczorem złapał mnie smutny nastrój, moje 'ego ciążowe'zostało zburzone bez skrupułów, i teraz faktycznie wmawiam sobie ze to tylko żywieniowy brzuch, kiedy siadam nie jest okrągły i napięty.
no i ta gadka apropo zachowania sylwetki.. teściowa mi się szczyciła miesiąc temu, że przytyła tylko 9 kg, i nie można się roztyc w ciąży, dla niej to była duma że nie miała prawie brzucha do końca, ale ja właśnie z upragnieniem czekam na ten brzuszek, taki prawdziwy, twardy i okrągły, jutro kończę 16 tc więc za tydzień zaczynam 5 miesiąc. wiem że porównywanie jest głupie ale znajoma z którą chodzę na warsztaty w 14 tc miała większy brzuch niż ja teraz. trochę jestem rozczarowana dzisiejszą wizyta, napewno wiecie o co mi chodziczekam aż ciąża zacznie być zauważalna dla osób z otoczenia, bo ruchów nie spodziewam się przez najbliższy miesiąc jak nie lepiej ze względu na łożysko z przodu.
i złapała mnie jakaś burza hormonów, bo przez te głupie błahostki chce mi się cały wieczór płakać. bardziej chodzi o to, że nie czuję tego że jestem w ciąży, naprawdę te usg są dla mnie abstrakcją, nie czuję się taka 'prawdziwa' mamą jeszcze.
wiem że jestem w gorącej wodzie kąpana, nie lubię czekać, no ale to pierwsza ciąża i człowiek jednak chce się wkoncu poczuć jakby faktycznie w niej był
w dodatku mój mąż mam wrażenie że gdybym nie wspominała o dzidziusiu, to nie odezwałby się aż do porodu na temat ciąży. mam poczucie że sama się tym cieszę. wszystkie rzeczy z wyprawki ja spisywałam, porównuje ceny, czytam artykuły, kompletuje po trochu. jedyne co to po wózek byliśmy razem. nie pyta mnie nigdy chociażby jak się czuje. Ani razu nie potraktował mnie na zasadzie 'kochanie odpocznij ja dziś zrobię obiad'. nie jestem księżniczka, ale widzę że u większości się zdarzają takie miłe gesty. albo choć zrozumienie że masz gorszy dzień i masz prawo czuć się słabiej, że musisz trochę poleżeć bo masz zawroty głowy. jest zdania - siedzisz w domu to możesz wszystko zrobić. ja się oczywiście zgadzam, ale wiecie, czasem mógłby być bardziej wyrozumiały. i co mnie najbardziej wkurza - mógłby choć wieczorem nadrobić i pokazać że pamięta że jakby nie patrzeć - halo - tam w brzuchu jest twoje dziecko. Ani razu sam nie położył mi nawet głupiej ręki na brzuchu na dobranoc. wiem że u koleżanek jest zupełnie inaczej, czasem wręcz faceci się bardziej cieszą tym dzieckiem niż one sameja jestem osobą wrażliwa i jest mi poprostu przykro. on uważa że jest okej.
a ja czuję że jestem sama z tą ciąża.
musiałam się wyżalić na forum... wybaczcie, że przynudziłam, ale mam gorszy dzień.
życzę dobrej nocy. ja rano lecę na morfologie + mocz. jeśli któraś wizytuje - trzymam kciuki..![]()
Matko, co za wredni ludzie. Zero jakiejkolwiek empatii. Nie wyobrażam sobieEhhh te teściowe. Ja mam podobnie, jak wiecie w pierwszej ciąży urodziłam w 25 tc, po 2 miesięcznej walce moja córeczka odeszła. Teraz gdy zdecydowaliśmy się i udało się zajść w drugą ciążę ( co jest prawie cudem bo przy policystycznych jajnikiach nie jest łatwe, I sam lekarz już przepisał mi lek na owulację) mi udało się zajść bez leków itd. I mój mąż który przeżył tyle trudnych chwil, przeszczęśliwy pojechał do swojej mamy, a ta że nie ma co się za wczasu cieszyć bo jeszcze nic nie wiadomo. Powiem wam że było mi tak szkoda mojego P( oczywiście to co ona mówi mało mnie obchodzi) ale mój mąż przeżył to bardzo...
Później okazało się że kolejna jej synowa ( z którą nie mamy kontaktu) też jest w ciąży. I zaczęły się teksty typu:
- u nich to problemu nie będzie
- ona to nie idzie na zwolnienie bo nie z tych które siedzą w domu i się obijają ( oczywoscie ja byłam ta zła bo praca za biurkiem A jednak wzięłam zwolnienie A ona w spożywczaku zapracowana A pracuje) ostatnio się okazało że już jest na zwolnieniu bo jak to mówi moja teściowa " szefowa była zazdrosna o ciążę i się nie cieszyła" [emoji33][emoji33][emoji33] głupota poziom zaawansowany.
- oczywoscie teściowa już mówi że najlepiej kupywać rzeczy uniwersalne bo ja urodze wcześniej Więc dam później ciuszki dla nich
- ostatnio nawet powiedziała że będziemy rodzic w jednym miesiącu. Oczywiście nie zna mojego tyg ciąży, bo nie chciałam im mówić. Ale sądzi że jest 8tc. Wspólny chrzest też już zaplanowany, bo przecież nam jest lżej, mamy pieniądze to możemy pomóc....
Ale o czym mowa, w dzień pogrzebu naszej córki, teść chodził i tłumaczył im przy wszystkich żeby się starali o dziecko to może chociaż im się uda. Ehhh.
Jaka jest moja metoda na te brednie ? Nie opowiadam nic o ciąży, cieszę się z każdego kolejnego dnia, modlę się o zdrową ciążę a całą resztę olewam... kontakty z teściową ograniczyłam do niezbędnego minimum, nie awanturuję się ale mam swoje zdanie.
Oj tam, siłą rzeczy brzuszek prędzej czy później będzie widoczny. Nie przejmuj sie. Ludzie zawsze gadają i nigdy ich nie uszczesliwisz.
A co do meza.. Czesto faceci inaczej przezywaja ciaze niz my. No i co sie dziwic, to w nas bije nowe zycie, zaproponuj mezowi sama, zeby polozyl reke na brzuszku, albo mowil do niego, bo dziecko rozpoznaje po porodzie glosy osób, ktore slyszalo będąc w brzuszku![]()
Mnie nie zależy na wielkim brzuchu. Też skończyłam 16tc i nic. Szwagierka jest w miesiąc starszej ciąży i ma wielki brzuchUwaga żale ciężarnej !
dzisiaj mam jakis przygnebiajacy nastrój. byliśmy z mężem w gościach u jego rodziców, była też jego siostra z mężem i dwójka dzieciaków. ubralam specjalnie opiety sweterek dumna, że wkoncu zaczął rosnąć brzuszek - ja go widzę i mąż też przyznaje że urósł. no i przy stole siedzę wypieta i szczęśliwa i wychodzi rozmowa w stylu - siostra: oooj, myślałam że już będzie widać brzuszek ciążowy taki okrągły a tu jeszcze nic nie ma... a który to miesiąc?
- połowa czwartego
teściowa: ee no to jeszcze za wcześnie, dobrze, lepiej żeby nie rósł za szybko..
i wieczorem złapał mnie smutny nastrój, moje 'ego ciążowe'zostało zburzone bez skrupułów, i teraz faktycznie wmawiam sobie ze to tylko żywieniowy brzuch, kiedy siadam nie jest okrągły i napięty.
no i ta gadka apropo zachowania sylwetki.. teściowa mi się szczyciła miesiąc temu, że przytyła tylko 9 kg, i nie można się roztyc w ciąży, dla niej to była duma że nie miała prawie brzucha do końca, ale ja właśnie z upragnieniem czekam na ten brzuszek, taki prawdziwy, twardy i okrągły, jutro kończę 16 tc więc za tydzień zaczynam 5 miesiąc. wiem że porównywanie jest głupie ale znajoma z którą chodzę na warsztaty w 14 tc miała większy brzuch niż ja teraz. trochę jestem rozczarowana dzisiejszą wizyta, napewno wiecie o co mi chodziczekam aż ciąża zacznie być zauważalna dla osób z otoczenia, bo ruchów nie spodziewam się przez najbliższy miesiąc jak nie lepiej ze względu na łożysko z przodu.
i złapała mnie jakaś burza hormonów, bo przez te głupie błahostki chce mi się cały wieczór płakać. bardziej chodzi o to, że nie czuję tego że jestem w ciąży, naprawdę te usg są dla mnie abstrakcją, nie czuję się taka 'prawdziwa' mamą jeszcze.
wiem że jestem w gorącej wodzie kąpana, nie lubię czekać, no ale to pierwsza ciąża i człowiek jednak chce się wkoncu poczuć jakby faktycznie w niej był
w dodatku mój mąż mam wrażenie że gdybym nie wspominała o dzidziusiu, to nie odezwałby się aż do porodu na temat ciąży. mam poczucie że sama się tym cieszę. wszystkie rzeczy z wyprawki ja spisywałam, porównuje ceny, czytam artykuły, kompletuje po trochu. jedyne co to po wózek byliśmy razem. nie pyta mnie nigdy chociażby jak się czuje. Ani razu nie potraktował mnie na zasadzie 'kochanie odpocznij ja dziś zrobię obiad'. nie jestem księżniczka, ale widzę że u większości się zdarzają takie miłe gesty. albo choć zrozumienie że masz gorszy dzień i masz prawo czuć się słabiej, że musisz trochę poleżeć bo masz zawroty głowy. jest zdania - siedzisz w domu to możesz wszystko zrobić. ja się oczywiście zgadzam, ale wiecie, czasem mógłby być bardziej wyrozumiały. i co mnie najbardziej wkurza - mógłby choć wieczorem nadrobić i pokazać że pamięta że jakby nie patrzeć - halo - tam w brzuchu jest twoje dziecko. Ani razu sam nie położył mi nawet głupiej ręki na brzuchu na dobranoc. wiem że u koleżanek jest zupełnie inaczej, czasem wręcz faceci się bardziej cieszą tym dzieckiem niż one sameja jestem osobą wrażliwa i jest mi poprostu przykro. on uważa że jest okej.
a ja czuję że jestem sama z tą ciąża.
musiałam się wyżalić na forum... wybaczcie, że przynudziłam, ale mam gorszy dzień.
życzę dobrej nocy. ja rano lecę na morfologie + mocz. jeśli któraś wizytuje - trzymam kciuki..![]()
Ciężko mi sobie nawet wyobrazić, że ludzie są tak podli. Jak można powiedzieć, że może wcześniej urodzisz i oddasz. No nie wierzę. Już bym im powiedziała co o nich myślę...Ehhh te teściowe. Ja mam podobnie, jak wiecie w pierwszej ciąży urodziłam w 25 tc, po 2 miesięcznej walce moja córeczka odeszła. Teraz gdy zdecydowaliśmy się i udało się zajść w drugą ciążę ( co jest prawie cudem bo przy policystycznych jajnikiach nie jest łatwe, I sam lekarz już przepisał mi lek na owulację) mi udało się zajść bez leków itd. I mój mąż który przeżył tyle trudnych chwil, przeszczęśliwy pojechał do swojej mamy, a ta że nie ma co się za wczasu cieszyć bo jeszcze nic nie wiadomo. Powiem wam że było mi tak szkoda mojego P( oczywiście to co ona mówi mało mnie obchodzi) ale mój mąż przeżył to bardzo...
Później okazało się że kolejna jej synowa ( z którą nie mamy kontaktu) też jest w ciąży. I zaczęły się teksty typu:
- u nich to problemu nie będzie
- ona to nie idzie na zwolnienie bo nie z tych które siedzą w domu i się obijają ( oczywoscie ja byłam ta zła bo praca za biurkiem A jednak wzięłam zwolnienie A ona w spożywczaku zapracowana A pracuje) ostatnio się okazało że już jest na zwolnieniu bo jak to mówi moja teściowa " szefowa była zazdrosna o ciążę i się nie cieszyła" [emoji33][emoji33][emoji33] głupota poziom zaawansowany.
- oczywoscie teściowa już mówi że najlepiej kupywać rzeczy uniwersalne bo ja urodze wcześniej Więc dam później ciuszki dla nich
- ostatnio nawet powiedziała że będziemy rodzic w jednym miesiącu. Oczywiście nie zna mojego tyg ciąży, bo nie chciałam im mówić. Ale sądzi że jest 8tc. Wspólny chrzest też już zaplanowany, bo przecież nam jest lżej, mamy pieniądze to możemy pomóc....
Ale o czym mowa, w dzień pogrzebu naszej córki, teść chodził i tłumaczył im przy wszystkich żeby się starali o dziecko to może chociaż im się uda. Ehhh.
Jaka jest moja metoda na te brednie ? Nie opowiadam nic o ciąży, cieszę się z każdego kolejnego dnia, modlę się o zdrową ciążę a całą resztę olewam... kontakty z teściową ograniczyłam do niezbędnego minimum, nie awanturuję się ale mam swoje zdanie.
Super śniegowceJa właśnie wróciłam z Lidla... bosze co tam się dzieje... a rzucili tylko buty dla dzieci...
5 min po.otwarciu zostały 4 pary... na szczęście udało mi się załapać na odpowiedni rozmiar. Idealna na podwórek teraz jeszcze jakieś ładne kozaczki i kombinezony do piachu i będziemy gotowi na zimę Zobacz załącznik 909758